.touch.and.go.
by Johnny Tabasco on sty.20, 2007, under .pulp.fiction.

ZbliĹźa siÄ pĂłĹmetek ferii! Obawiam, Ĺźe druga poĹowa bÄdzie musiaĹa siÄ bardzo postaraÄ, aby przebiÄ pierwszÄ … DziaĹo siÄ tyle szalonych rzeczy i tyle szalonych akcji, Ĺźe aĹź mam ochotÄ wykoczyÄ przez okno z wesoĹym ‘YEAH’ na ustach:)
Ferie zaczÄĹy siÄ juĹź w piÄ tek, kiedy to wraz z Kaselnikowem, moim bratem i Irem pojechaliĹmy do Krakowa. WspaniaĹa przygoda zamieniaĹa siÄ jednak w debilne siedzenie na klatce jednej z krakowskich kamienic i czekanie aĹź Kaselnikov wyjdzie ze swoja gĹupia gitarÄ … do tego jeszcze niekoĹczÄ ce siÄ komentarze na temat mojej niezniszczalnej kurtki Reeboka (no comment:)). Na szczÄĹcie jakoĹ sobie poradziliĹmy, zwalczajÄ c nudÄ i monotonnie przedwojennej kamienicy, wygĹupami do kamery i gazem pieprzowym:P
Wszystkie kolejne dni minÄĹy spokojnie, aczkolwiek nie byĹy pozbawione atrakcji. KaĹźdy dzieĹ dzileiĹ siÄ na trzy czÄĹci:
Rano: pobudka, w poniedziaĹek u siebie w Ĺóşku, później u Cozziego, gdziekolwiek. Sprawdzanie poczty, forum, poranna toaleta, jakieĹ maĹe Ĺniadanie i heja do roboty, to znaczy do nauki poniewaĹź postanowiĹem sobie, Ĺźe codziennie bÄdÄ poĹwiÄcaĹ 4 godziny na naukÄ do matury… jeĹli mam byÄ szczery to moĹźe ze dwa razy dosiedziaĹem peĹnego wymiaru czasu:P
PopoĹudnie: nie ma siÄ co rozpisywac poniewaĹź ten czas poĹwiÄcaĹem na robienie gĹupot jakich jak, obijanie siÄ, granie na kompie, gotowanie obiadu i bezmĂłzgim wpatrywaniu siÄ w zmieniajÄ ce siÄ statusy gadu gadu. Ostatnio wrĂłciĹem do Lineage 2 i obawiam siÄ, Ĺźe popoĹudnia w przyszĹym tygodniu podporzÄ dkowane bÄdÄ raczej tylko jemu:P
WieczĂłr: Codzienne wizyty u Cozziego, ktĂłremu rodzice, niech ich BĂłg bĹogosĹawi, zostawili na caĹy tydzieĹ wolnÄ chatÄ. Codzienne imprezy, w wiÄkszym towarzystwie lub bardziej kameralne. Litry wypitego piwa i wina, kartony wypalonych papierosĂłw, experymenty kulinarne i grzanki. Komunista chowajÄ cy siÄ w szafie, rozmawiajÄ cy ze swojÄ kobietÄ . Obserwowanie zajebistego huraganu i spanie na kanapie. CiÄĹźkie powroty do domu z samego raĹca. CoĹ piÄknego, te czasy na pewno nieraz bÄdziemy wspominaÄ:)
Kurcze ten tydzieĹ byĹ mi potrzeby. ChoÄby po to, aby odpoczÄ Ä od codziennoĹci, zĹapaÄ trochÄ luzu i dystansu do niektĂłrych spraw. Po prostu wyszaleÄ siÄ, jak maĹe dziecko…^^
.cozzie.
by Johnny Tabasco on sty.11, 2007, under .kminy.
JeĹli czasem jesteĹ bardzo szczÄĹliwy i myĹlisz âjestem w rajuâ
To pamiÄtaj
âRaj to maĹa dzielnica piekĹaâ
Notka skopiowana/skradziona/buchniÄta/zwiniÄta/gwizdniÄta z bloga cozzie.vegepic.net
idealnie pasuje do mojej filozofii Ĺźyciowej.
p.r.w.s
.12:04.
by Johnny Tabasco on sty.09, 2007, under .pulp.fiction.

15 minut do koĹca lekcji, nauczycielka produkuje siÄ od póŠgodziny na temat abstrakcji organicznej. W wolnym przekĹadzie chodzi o rzeĹşby nafaszerowanych LSD artystĂłw, ktĂłrzy przeĹcigali siÄ w ukazaniu Ĺwiata w jak najbardziej chory i niezrozumiaĹy sposĂłb.
SiedzÄ w niewygodnej Ĺawce i czujÄ siÄ jak jedna z tych rzeĹşb, zdeformowany i nierealny. RozglÄ dam siÄ, caĹa klasa wydaje siÄ byÄ wszÄdzie tylko nie na lekcji. KaĹźdy znudzony, niczym zombi wpatrujÄ siÄ niezrozumiale w nauczycielkÄ. SpoglÄ dam przez okno przez ktĂłre widaÄ jedynie zdezelowanÄ kamienicÄ po drugiej stronie ulicy. Na dachu siedzi rzÄ d goĹÄbi. Nic nie robiÄ tylko siedzÄ , prawie tak jak ja, siedzÄ i marnuje czas wysĹuchujÄ c o Brancusim i Wielkim Ojcu Diego. Jedyne co mnie róşni od goĹÄbia to to, Ĺźe on w kaĹźdej chwili moĹźe wzbiÄ siÄ w powietrze i poszukaÄ lepszego/ciekawszego zajÄcia, a ja, siedzÄ na dupie wĹrĂłd 8 maĹp, a Ĺlina powoli Ĺcieka mi po brodzie.
GoĹÄbie to prowadzÄ radosny tryb Ĺźycia. Nie majÄ sumienia czy ambicji, wiÄc nie przeszkadza im fakt, Ĺźe przez caĹe Ĺźycie siÄ w zasadzie opierdalajÄ , nie wĹciekajÄ siÄ, prezz co ich gatunkowi nie grozi wzajemna likwidacja na tle rasowym czy etnicznym. I nie myĹlÄ , bo i po co, broĹ BoĹźe jeszcze by coĹ wymyĹliĹy. Nie czujÄ miĹoĹci, ich jedyne pragnienia to Ĺźarcie i sranie. MajÄ gdzieĹ Ĺwiat, ktĂłry je otacza, nie marnujÄ czasu na przemyĹlenia, przekminy i filozofie. GoĹÄbie nie majÄ takĹźe przyjaciĂłĹ, przez ktĂłre mogĹyby byÄ wykorzystane lub oszukane. Nie majÄ sekretĂłw, bo nie kĹamiÄ . Takie gĹupie, brzydkie istoty, ale jednak im czasem zazdroszczÄ.
To by byĹo na tyle o goĹÄbiach… nie ma to jak rozmyĹlania na spontanie, muszÄ czÄĹciej takie akcje robiÄ:)
Ostatnio obudziĹo siÄ we mnie uczucie, ktĂłre kiedyĹ stĹumiĹem i zamknÄ Ĺem w najciemniejszym miejscu mojego serca. Teraz za sprawÄ paru wydarzeĹ i zbiegĂłw okolicznoĹci to uczucie uwolniĹo siÄ i caĹÄ swoja mocÄ napiera na wierzch mojej duszy, po to tylko by ponownie zadawaÄ mi bĂłl. TÄsknoto, moja stara przyjaciĂłĹko, witamy z powrotem…
.old.school.
by Johnny Tabasco on sty.02, 2007, under .kminy.

Jak napisaĹem, tak zrobiĹem. Otwieram archiwum teledyskĂłw ktĂłre zmieniĹy moje Ĺźycie. Teledyski tutaj zamieszczane ukierunkowaĹy mĂłj gust muzyczny, inspirowaĹy, straszyĹy i bawiĹy do Ĺez. kurcze juĹź samo przygotowywanie tej listy byĹo czymĹ niesamowitym. ZupeĹnie jak podróş w czasie, powrĂłt wspomnieĹ, banan na twarzy. Cholera to je to!
[youtube]lzTxuDUfzzM[/youtube]
Beastie Boys Sabotage
Video pamiÄtam jeszcze z czasĂłw, gdy moczyĹem siÄ do Ĺóşka na starym mieszkaniu. Nie wiem czy do podstawĂłwki chodziĹem. Moja siostra oglÄ daĹa MTV i ten teledysk mi siÄ strasznie podobaĹ. Wiadomo, mĹody jak widzi poĹcigi, bijatyki i wybuchy, przyprawione szybkÄ muzykÄ to od razu go to wciÄ ga. Wtedy nawet nie miaĹem prawa wiedzieÄ co to za kolesie wystÄpowali na tym teledysku i dopiero parÄ lat później, gdy przypadkowo znowu zobaczyĹem ten teledysk powiedizaĹem sobie ‘hej, ja to juĹź kiedyĹ widziaĹem!’. ZaczÄĹa siÄ moja przygoda z Beastie Boys poniewaĹź ukazaĹ siÄ…
[youtube]3HBKW155-KQ[/youtube]
…kolejny ich teledysk pt. Intergalactic. To byĹa podstawĂłwka, 3, czy 4 klasa. Na topie byĹ mini playback show, gdzie dzieciaki udawaĹy wielkie gwiazdy i naĹladowaĹy je na scenie. Dyrekcja mojej szkoĹy wpadĹa wtedy na pomysĹ urzÄ
dzenia podobnego konkursu u nas. OczywiĹcie musiaĹem wziÄ
Ä w tym udziaĹ, jednak w przeciwieĹstwie do rĂłwieĹnikĂłw nie chciaĹem byÄ Kenem z Backstreet Boys czy innym pedaĹem… chciaĹem byÄ jak Beastie Boys! prĂłbowaĹem zebraÄ nawet pozostaĹych 2 czĹonkĂłw zaĹogi, jednak koledzy kompletnie nie czuli mojej fazy:P I wystÄ
piĹem, chuj, Ĺźe solo zainscenizowaĹem 3 kolesi… nawet gdzieĹ to na kasecie mam:)) Wszyscy byli zszokowani! nikt nie wiedziaĹ o co kaman, ludziska pierwszy raz w Ĺźyciu sĹyszeli BB i wiecie co?? ZajÄ
Ĺem 3 miejsce^^ na chyba 10 zaĹĂłg. Nawet nie wiecie jaki byĹem z siebie dumny. Ja pokonaĹem jakiĹ lamusĂłw i zyskaĹem w oczach starszych, nie ma to jak szacunek w podstawĂłwce:) To byĹa iĹcie poryta akcja i pamiÄtam jakby to byĹo wczoraj. To byĹo moje 5 minut na scenie… i juĹź nigdy na niÄ
nie wrĂłciĹem, moĹźe i dobrze:P
.2.0.0.6.R.i.P.
by Johnny Tabasco on sty.01, 2007, under .pulp.fiction.

1 styczeĹ 2007. Nie ma juĹź roku 2006, poszedĹ do piachu. Spokojnie mogÄ rzec, Ĺźe byĹ to rok przeĹomowy. Tyle zmian, tyle doĹwiadczeĹ. Na litoĹÄ boskÄ , pomimo wszystkich gĹupot jakie zrobiĹem wydaje mi siÄ, Ĺźe jestem lepszym czĹowiekiem. ZmieniĹem siÄ na lepsze, nigdy nie wiedziaĹem, Ĺźe coĹ takiego powiem, ale tak, mogÄ spokojnie spojrzeÄ w lustro i powiedzieÄ sobie ‘stary, jest dobrze, a bÄdzie jeszcze lepiej’. NabawiĹem siÄ w zeszĹym roku optymizmu Ĺźyciowego zmieniajÄ c diametralnie swoje podejĹcie do Ĺźycia. Wiecznemu uĹźalaniu siÄ nad sobÄ trza powiedzieÄ nie, czas wziÄ Ä siÄ w garĹÄ i pokazaÄ Ĺwiatu, Ĺźe nie dam siÄ, Ĺźe nie bÄdÄ jego sĹugusem i ofiarÄ . Pewne osoby uĹwiadomiĹy mi, Ĺźe taki tok myĹlenia ma racjÄ bytu w tym zdominowanym przez cynizm i pesymizm Ĺwiecie, za co chciaĹbym ponownie im serdecznie podziÄkowaÄ.
Niestety w 2006 nie zabrakĹo poraĹźek. NiewypaĹ z pracÄ w Anglii, niekoĹczÄ ce siÄ problemy z matkÄ , wyniki w szkole nie polepszyĹy siÄ zbytnio. Jeszcze rozstanie z ukochanÄ osobÄ po niecaĹych dwĂłch latach bycia ze sobÄ . Najbardziej zabolaĹo mnie chyba to ostatnie, nie mam jednak na myĹli samego rozstania, a to co nastÄ piĹo po nim.
Nie mam ochoty oceniaÄ czy podsumowywaÄ zeszĹego roku. Rok 2006 siÄ skoĹczyĹ i trzeba skupiÄ siÄ na przyszĹoĹci i doĹoĹźyÄ jak najwiÄkszych staraĹ by ’07 byĹ great success:) JeĹli chodzi o ten blog, to porzucam go w pizdu… nie no, Ĺźartuje, za bardzo spodobaĹo mi siÄ pisanie o wszystkim i o niczym, zresztÄ sÄ nawet ludzie, ktĂłrzy czytajÄ te bzdury (szczegĂłlne pozdrowienia dla adresu ip:83.15.60.162 nazaret.kielce.pl). Mam ochotÄ wprowadziÄ trochÄ wiÄcej luzu (jakby go tu nie byĹo), coby siÄ odstresowaÄ przed maturkÄ . Mam teĹź zamiar co jakiĹ czas wrzucaÄ teledyski, ktĂłre zmieniĹy moje Ĺźycie (chwaĹa dla youtube, dziÄki ktĂłremu jest to moĹźliwe). OczywiĹcie nie zabraknie moich porytych wypocin i szalonych rozmyĹlaĹ, mam jednak nadziejÄ, Ĺźe ktokolwiek bierze mnie choÄ trochÄ na powaĹźnie.
Rok 2007 czas zaczÄ Ä!
.xmas.massacre.
by Johnny Tabasco on gru.21, 2006, under .pulp.fiction.

ĹwiÄ tecznÄ notkÄ zamieszczam dzisiaj, poniewaĹź nie wiem czy bÄdÄ mieÄ takÄ sposobnoĹÄ później.
Powinienem napisaÄ jakieĹ Ĺźyczenia, pozdrowiÄ wszystkich i tak dalej i tak dalej. Dobrze zrobiÄ to…
ChciaĹbym zĹoĹźyÄ wszystkim odwiedzajÄ
cym tego bloga najwiÄksze i najserdeczniejsze Ĺźyczenia z okazji ĹwiÄ
t BoĹźego Narodzenia. AbyĹcie te ĹwiÄta spÄdzili w ciepĹym gronie najbliĹźszych przyjacióŠi rodziny. Chce Ĺźeby te ĹwiÄta byĹy dla Was czymĹ niepowtarzalnym i wyjÄ
tkowym. PogĂłdĹşcie siÄ wiÄc, z nieprzyjaciĂłĹmi i nie kĹĂłÄcie siÄ z rodzicami, tylko po to aby mĂłc po ĹwiÄtach poczuÄ siÄ lepszym czĹowiekiem. Nie bÄdÄ ĹźyczyĹ Wam sukcesu w Ĺźyciu, zdanej dobrze matury, piÄknej Ĺźony, czy innych bzdur… ĹťyczÄ Wam wytrwaĹoĹci, cierpliwoĹci i wiary w siebie, poniewaĹź jestem pewien, Ĺźe jesteĹcie w stanie osiÄ
gnÄ
Ä wszystko co tylko sobie wymarzycie!
Szpaq Entertainment
dobra, teraz dawka ĹwiÄ tecznego hardcoru, czyli prezenty od Rudego i Doma>:)
[youtube]4kt-gyU6ozM[/youtube]
[youtube]2miYMOYw1SY[/youtube]
.it.was.hard.but.fun.
by Johnny Tabasco on gru.20, 2006, under .kminy.
Wczoraj nagraliĹmy czoĹĂłwkÄ do naszego filmu studniĂłwkowego. Mimo problemĂłw i organizacji rĂłwnej zeru, jakoĹ przez to przebrnÄliĹmy i mam nadziejÄ, Ĺźe efekt koĹcowy bÄdzie przynajmniej zadowalajÄ cy:) Generalne zaĹoĹźenie scenariusza polegaĹo na tym, Ĺźe nasza klasa nie stawia siÄ na zajÄciach, prĂłcz jednej osoby (w tej roli wystÄ piĹ niepowtarzalny Yuri:)) poniewaĹź zajÄci jesteĹmy Ĺźyciem biznesmenĂłw i na tym siÄ gĹĂłwnie film opiera. Teraz trochÄ zdjÄÄ z planu bo nie chce mi siÄ pisaÄ:P

na poczÄ
tku krÄciliĹmy ujÄcia w parku, gdzie urzÄ
dziliĹmy sobie maĹÄ
przerwÄ od pracy…

porzygaĹem siÄ, takie to sĹodkie:)

zawsze chciaĹem mieÄ takie zdjÄcie

szkoda, Ĺźe on ma lepsze:P


juĹź w knajpie, gdzie krÄciliĹmy ostatnie ujÄcia i wielki finaĹ

później zasĹuĹźone piwko…


i cygaro:)
.yeah.
by Johnny Tabasco on gru.18, 2006, under .masterpiece.
[youtube]3xbfFAYTN-g[/youtube]
screw fifty
fuck the game
she’s my new bitch!!
sĹawa! \m/^^\m/
ps.prws dla Ira>:)
.KaĹka.nie.odchodĹş.
by Johnny Tabasco on gru.17, 2006, under .pulp.fiction.

Droga Pani Kasiu
WrÄcz nie wiem jak zareagowaÄ na pani decyzjÄ o opuszczeniu nas w tak waĹźnym dla nas czasie, kiedy potrzebujemy silnego i twardego przywĂłdcy zdolnego do przeprowadzenia nas przez ten ciÄĹźki okres, jakim jest matura i zbliĹźajÄ ca siÄ studniĂłwka. Nie wiem, czy byÄ zaskoczony nagĹoĹciÄ tej decyzji, czy zszokowany debilizmem tego posuniÄcia. Sam fakt, Ĺźe zdecydowaĹa siÄ Pani na odejĹcie juĹź nie Ĺwiadczy dobrze. UdowodniĹa Pani tym samym, Ĺźe naprawdÄ nie nadawaĹa siÄ do peĹnienia zawodu nauczyciela i wychowawcy klasy. JednakĹźe, nie jest Pani pierwsza, ktĂłra odpadĹa. Przed PaniÄ byĹa teĹź inna nauczycielka, ktĂłra nas zostawiĹa, jednak, z czego mi wiadomo, to historia z zupeĹnie innej beczki. Aby uczciÄ Pani odejĹcie w kluczowym dla nas etapie nauki postanowiĹem przeprowadziÄ pewne podsumowanie Pani kadencji w naszej klasie. ChciaĹbym takĹźe dodaÄ, Ĺźe sÄ to tylko i wyĹÄ cznie moje odczucia, ktĂłre niekoniecznie muszÄ zgadzaÄ siÄ z opiniÄ reszty klasy.
Wiecie co? NapisaĹem caĹy list do Pani Kasi, jednak postanowiĹem go skasowaÄ i zostawiÄ tylko wstÄp. Nie dlatego, Ĺźe reszta byĹa do dupy, ale dlatego, Ĺźe chyba do koĹca nie wierzyĹem w to co pisze. JakoĹ nie potrafiĹem znaleĹşÄ dobrego sposobu na wymienienie wszystkich wad i zalet KaĹki. Nie potrafiĹem dobraÄ odpowiednich okreĹleĹ, ktĂłrymi opisaĹbym jej sĹaboĹci takich jak brak dyscypliny, zorganizowania i konsekwencji. Nie widziaĹem sensu w rozpisywaniu siÄ o tym, Ĺźe nie mieliĹmy lekcji, Ĺźe byliĹmy do tyĹu z materiaĹem. Powie mi ktoĹ, po kiego miaĹem pisaÄ o super wycieczkach, na ktĂłre zawsze jeĹşdziĹem z przyjemnoĹciÄ ? Nie chce jej obsmarowywaÄ poniewaĹź jest mi obojÄtna. Po prostu. Nie piszÄ matury z historii, wiÄc jebie mi to, Ĺźe nie byĹo lekcji. Wszystko co robiĹa podczas peĹnienia swoich obowiÄ zkĂłw jako wychowawczyni, nigdy nie odbiĹo siÄ bezpoĹrednio na mnie, wiÄc po co to pisaÄ. Nawet jej osoba nie budzi we mnie irytacji, tylko dziwnÄ obojÄtnoĹÄ. Dlaczego wiÄc miaĹbym teraz jÄ oceniaÄ i osÄ dzaÄ? Nie mam zielonego pojÄcia…
.Fisz.Emade.’PiÄ tek.13′.
by Johnny Tabasco on gru.16, 2006, under .masterpiece.

Niedawno miaĹa premiera nowej pĹyty zespoĹu Fisz i Emade zatytuĹowanej ‘PiÄ tek 13′. Tym razem nasi rodzimi specjaliĹci od wolnego i chillowego hip hopu przyĹpieszyli i zaserwowali nam kawaĹ naprawdÄ dobrej muzyki.
Niedawno usĹyszaĹem gdzieĹ w radiu podsumowanie roku pod wzglÄdem muzycznym. KtoĹ mÄ drze stwierdziĹ, Ĺźe polscy wykonawcy nie robiÄ zĹych pĹyt. Ich pĹyty sÄ dobre, niektĂłre nawet bardzo dobre, ale nie rewolucyjne. JuĹź dawno fani ambitnej polskiej muzyki nie zostali uraczeni jakÄ Ĺ rewolucjÄ , nie zostali zaskoczeni innowacyjnym stylem i zalani ĹwieĹźoĹciÄ w ktĂłrej mogliby siÄ kompaÄ przez jakiĹ czas. Nowa pĹyta braci Wagielskich tworzÄ cych kolektyw ‘Tworzywo sztuczne’ nie jest, niestety, tÄ falÄ ĹwieĹźoĹci tak wyczekiwanej przez sĹuchaczy.
Aczkolwiek nie jest to pĹyta zĹa, wrÄcz przeciwnie, jest to pĹyta stojÄ ca na bardzo wysokim poziomie, ktĂłra zadowoli kaĹźdego fana braci z Warszawy, za pomocÄ czternastu kawaĹkĂłw, ktĂłre stanowiÄ caĹÄ zawartoĹÄ pĹyty. Zacznijmy jednak od poczÄ tku, czyli od pierwszego wraĹźenia, ktĂłre jest bardzo pozytywne. Zaraz po rozpakowaniu pĹyty zaskoczyĹo mnie eleganckie opakowanie. PĹytka nie siedzi w tanim opakowaniu z plastiku, tylko zapakowana jest w fachowe tekturowe etui. Jest teĹź obowiÄ zkowa ksiÄ Ĺźeczka, na ktĂłrej znajdziemy texty do wszystkich piosenek zapisanych na noĹniku. Efekt jest czysto estetyczny, ale wedĹug mnie rĂłwnie waĹźny co muzyka, kaĹźdy przecieĹź lubi dostawaÄ jakieĹ gratisy:)
Jak juĹź powiedziaĹem na poczÄ tku na pĹycie ‘PiÄ tek 13′ usĹyszymy znacznie bardziej przyĹpieszone rymy Fisza i rĂłwnie szybkie bity Emade. Najbardziej widoczne jest to chyba w kawaĹku ‘Goryl’, gdzie Fiszu atakuje wszystkich haters’Ăłw i udowadnia, Ĺźe ciÄ gle potrafi byÄ agresywny. Ponadto raper zawsze miaĹ duĹźy dar do opowiadania historii w swoich piosenkach. I tym razem bÄdziemy zostaliĹmy uraczeni wspaniaĹymi historyjkami opowiedzianych z charakterystycznym dla niego cynicznym i przeĹmiewczym stylem. PrĂłcz opowiadaĹ o mÄskich/ĹźeĹskich dziwkach i narkomanach Fisz dzieli siÄ takĹźe swoimi obserwacjami Ĺwiata i zmian jakie zachodzÄ w polskim spoĹeczeĹstwie. Wszytko to oprawiĹ Emade swoimi wyraĹşnie elektronicznym bitem.
Jedyne co mnie trochÄ denerwowaĹo w tej pĹycie, to koĹcĂłwki niektĂłrych opowiastek fisza, ktĂłre byĹy jakieĹ takie nijakie… Ĺźadnego wyraĹşnego moraĹu, Ĺźadnej puenty. TrochÄ mi to przypominaĹo akcje filmu ‘Hostel’; pierdu, pierdu, nic siÄ nie dzieje, gdy tu nagle tut pierdut, akcja i koniec. Po przesĹuchaniu takiej piosenki pozostaje pewien niedosyt wydaje mi siÄ, Ĺźe moĹźna by niektĂłre kawaĹki lirycznie dopieĹciÄ.
ReasumujÄ c, najnowsze wydawnictwo Asfalt Rec. prezentuje bardzo wysoki poziom, jednak nie zmiata z powierzchni ziemi. Po tej pĹycie juĹź przed premierÄ spodziewano siÄ wiele i Fisz Emade podoĹali wymaganiom. Jednak po co za kaĹźdym razem robiÄ co raz lepiej to samo danie, skoro moĹźna poeksperymentowaÄ. MoĹźe przyszĹy rok bÄdzie rokiem, ktĂłry wyraĹşnie bÄdzie siÄ róşniĹ od poprzednich, bÄdzie rokiem od ktĂłrego zacznie siÄ zupeĹnie coĹ nowego. Zobaczymy… albo nie.
