.pulp.fiction.
.KaĹka.nie.odchodĹş.
by Johnny Tabasco on gru.17, 2006, under .pulp.fiction.

Droga Pani Kasiu
WrÄcz nie wiem jak zareagowaÄ na pani decyzjÄ o opuszczeniu nas w tak waĹźnym dla nas czasie, kiedy potrzebujemy silnego i twardego przywĂłdcy zdolnego do przeprowadzenia nas przez ten ciÄĹźki okres, jakim jest matura i zbliĹźajÄ ca siÄ studniĂłwka. Nie wiem, czy byÄ zaskoczony nagĹoĹciÄ tej decyzji, czy zszokowany debilizmem tego posuniÄcia. Sam fakt, Ĺźe zdecydowaĹa siÄ Pani na odejĹcie juĹź nie Ĺwiadczy dobrze. UdowodniĹa Pani tym samym, Ĺźe naprawdÄ nie nadawaĹa siÄ do peĹnienia zawodu nauczyciela i wychowawcy klasy. JednakĹźe, nie jest Pani pierwsza, ktĂłra odpadĹa. Przed PaniÄ byĹa teĹź inna nauczycielka, ktĂłra nas zostawiĹa, jednak, z czego mi wiadomo, to historia z zupeĹnie innej beczki. Aby uczciÄ Pani odejĹcie w kluczowym dla nas etapie nauki postanowiĹem przeprowadziÄ pewne podsumowanie Pani kadencji w naszej klasie. ChciaĹbym takĹźe dodaÄ, Ĺźe sÄ to tylko i wyĹÄ cznie moje odczucia, ktĂłre niekoniecznie muszÄ zgadzaÄ siÄ z opiniÄ reszty klasy.
Wiecie co? NapisaĹem caĹy list do Pani Kasi, jednak postanowiĹem go skasowaÄ i zostawiÄ tylko wstÄp. Nie dlatego, Ĺźe reszta byĹa do dupy, ale dlatego, Ĺźe chyba do koĹca nie wierzyĹem w to co pisze. JakoĹ nie potrafiĹem znaleĹşÄ dobrego sposobu na wymienienie wszystkich wad i zalet KaĹki. Nie potrafiĹem dobraÄ odpowiednich okreĹleĹ, ktĂłrymi opisaĹbym jej sĹaboĹci takich jak brak dyscypliny, zorganizowania i konsekwencji. Nie widziaĹem sensu w rozpisywaniu siÄ o tym, Ĺźe nie mieliĹmy lekcji, Ĺźe byliĹmy do tyĹu z materiaĹem. Powie mi ktoĹ, po kiego miaĹem pisaÄ o super wycieczkach, na ktĂłre zawsze jeĹşdziĹem z przyjemnoĹciÄ ? Nie chce jej obsmarowywaÄ poniewaĹź jest mi obojÄtna. Po prostu. Nie piszÄ matury z historii, wiÄc jebie mi to, Ĺźe nie byĹo lekcji. Wszystko co robiĹa podczas peĹnienia swoich obowiÄ zkĂłw jako wychowawczyni, nigdy nie odbiĹo siÄ bezpoĹrednio na mnie, wiÄc po co to pisaÄ. Nawet jej osoba nie budzi we mnie irytacji, tylko dziwnÄ obojÄtnoĹÄ. Dlaczego wiÄc miaĹbym teraz jÄ oceniaÄ i osÄ dzaÄ? Nie mam zielonego pojÄcia…
.tysiÄ c.piÄÄset.sto.gwiazd.
by Johnny Tabasco on gru.11, 2006, under .pulp.fiction.

Dzisiaj mam dla Was drodzy czytelnicy spóźnione podsumowanie zeszĹego tygodnia, ktĂłry byĹ definitywnie jednym z ciekawszych tygodni w ostatnim czasie. ZresztÄ , moje kaĹźde kolejne 7 dni mojego Ĺźycia obfituje w przygody, wpadki, triumfy i upadki.
PoczÄ tek tygodnia nie zapowiadaĹ siÄ dobrze. ByĹem chory, przez co spÄdziĹem trzy dni nie wychodzÄ c z domu. DoĹÄ syfiasta sytuacja! MaĹo tego, nie miaĹem na dysku ani na pĹytach Ĺźadnego mĂłzgosiepacza, dlatego wiÄkszoĹÄ 24 godzin doby spÄdzaĹem ĹlÄczÄ c przed telewizorniÄ … przynajmniej odmóşdĹźyĹem siÄ i wypoczÄ Ĺem jak naleĹźy. UczyÄ siÄ nie uczyĹem, bo i po co, przecie do matury jeszcze niecaĹe 6 miesiÄcy. Bardziej martwi mnie stan mojego brzucha, ktĂłry wraz z kolejnymi litrami piwa w zastraszajÄ cym tempie powiÄksza swojÄ objÄtoĹÄ. Trza zaczÄ Ä ÄwiczyÄ jakieĹ brzuszki, albo co, nie wiem, jeszcze coĹ wymyĹle. Wracajmy jednak do poprzedniego tygodnia. W czwartek wrĂłciĹem do szkoĹy, tylko po to, aby napisaÄ Ĺźydowski (dosĹownie i w przenoĹni) sprawdzian z historii. Nie wyszĹo mi to na dobre, poniewaĹź doĹÄ, Ĺźe napisaĹem ten sprawdzian chujowo, to jeszcze zostaĹem w brutalny sposĂłb uĹwiadomiony o moich zalegĹoĹciach. DoĹÄ jednak o szkole, pisanie o szkole przypomina mi o jutrzejszym dniu, ktĂłry calusieĹki spÄdzÄ w szkole, jak nie w jednej, to w drugiej.
Aha, byĹy jeszcze mikoĹajki. Nie przeĹźywam specjalnie tego dnia juĹź od paru lat (odkÄ d dowiedziaĹem siÄ, Ĺźe MikoĹaj to twĂłr wyobraĹşni jakiegoĹ sadysty, ktĂłry w dodatku byĹ ĹwiÄtym). Nic nie dostaĹem i nic nie daĹem. Wujek rzuciĹ siÄ jedynie trochÄ gotĂłwkÄ , wiÄc nastÄpnego dnia (w czwartek) zrobiĹem sobie prezent w postaci ĹaĹcucha na klucze i Ĺwietnej pĹyty kolektywu Fisz Emade ‘Tworzywo sztuczne’ (recenzja juĹź wkrĂłtce^^). I to by byĹo tyle na ten temat.
PiÄ tek… Jak to piÄ tek. JuĹź ‘prawie’ zdrowy (prawie robi…) udaĹem siÄ z panami Kaselnikovem, Pytonem, Marcinem W. i Piotrkiem z CKfestu na tak zwane ‘chlanie w plenerze’. Nie byĹa to zwykĹa popijawa, oj nie! ByĹa to pierwsza od dawna wspĂłlna popijawa dwĂłch zwaĹnionych panĂłw, a takĹźe pierwsza w historii ASN popijawa, ktĂłra zakoĹczyĹa siÄ bĂłjkÄ z jakimiĹ chamami. W szczegĂłĹy nie ma siÄ co wdawaÄ, fakt niemniej jednak jest godny odnotowania! SkoĹczyĹo siÄ jedynie na mojej rozpieprzonej wardze i opuchniÄtym nosie Pytona. NiewaĹźny byĹ jednak koniec imprezy, tylko jej przebieg, ktĂłry byĹ po prostu niesamowity, mistyczny, eternalny, duchowo extremalny… ASN odzyskaĹ utraconego czĹonka i zyskaĹ nowego wojownika, ktĂłry stanie juĹź niedĹugo z nami do rewolucyjnej walki przeciwko demokracji, wolnoĹci wyznania, feminizmowi i barbarzyĹskim akcyzom na alkohol!
Dobra rozpÄdziĹem siÄ. Tak wiÄc koniec tygodnia w telegraficznym skrĂłcie: sobota. wizyta brata. ponadto spaliĹ mi siÄ zasilacz. niedziela. maraton Gumballa 3000 na Extreme TV. brak kompa. zĹoo.
I na koniec moje dzieci moraĹ jaki wyciÄ gnÄ Ĺem z mijajÄ cego tygodnia. Otóş, jeĹli jesteĹ chory, to bÄdziesz chory, niewaĹźne czy siedzisz 12 godzin przy kompie, czy leĹźysz otulony po nos koĹderkÄ . JeĹli masz moĹźliwoĹÄ uĹźycia ĹaĹcucha w sytuacji zagroĹźenia, po prostu go do cholery uĹźyj. Aha, i miej oczy dookoĹa gĹowy bo chamy atakujÄ bez orientu. I chyba najwaĹźniejsze. Zasilacze psujÄ siÄ nawet w sobotÄ po poĹudniu. Powstaje zatem pytanie, ktĂłre powtarzaĹem sobie wiele razy podczas dĹugiej zimnej i pochmurnej niedzieli… Dlaczego do jasnej, siarczystej cholery sklepy komputerowe nie pracujÄ w niedzielÄ!? Dlaczego?!
No tak, mam dla Was moje misie jeszcze krĂłtkÄ zapowiedĹş tego co bÄdziecie mogli znaleĹşÄ na moim blogu w tym tygodniu. Panie i panowie! W tym tygodniu na ekranach Waszych monitorĂłw!:
Recenzja pĹyty ‘PiÄ tek 13′ Fisz Emade
‘KaĹka pĂłjdzie se’ czyli diss poĹźegnalny dla naszej kochanej pani wychowawczyni
I coĹ co zmieni losy tego bloga (mam nadziejÄ…), szczegĂłĹy juĹź wkrĂłtce!
PS. TAK! TO JA JESTEM OJCEM CĂRKI ANETKI!
.przemyĹlenia.weekendowego.alkoholika.
by Johnny Tabasco on gru.02, 2006, under .pulp.fiction.

Wczoraj byĹ piÄ tek. Koniec tygodnia, a poczÄ tek weekendu, ktĂłry rozpoczÄ Ĺem juĹź w w czwartek, a to dziÄki anginie, ktĂłra dopadĹa mnie w ĹrodÄ. Angina to doĹÄ specyficzna choroba. KaĹźdy z Was wie jak to jest; To durne uczucie, ktĂłre sprawia, Ĺźe jestesmy do niczego, wszystko nas boli i ni chce nam siÄ ĹźyÄ. Najgorsza jest zawsze noc. Niby czĹowiek jest zmÄczony, chce mu siÄ spaÄ, ale nie ma chuja, nie da siÄ poniewaĹź wszystko go boli. I Ĺźeby to byĹ jakiĹ umiejscowiony bĂłl, o nie! Boli wszystko i nic. PoĹoĹźysz siÄ na jednym boku, zaczyna boleÄ CiÄ gĹowa, kiedy przewrĂłcisz siÄ na drugÄ stronÄ zaczyna boleÄ rÄka. Kiedy zaznasz dĹugo wyczekiwanego snu, budzi CiÄ pragnienie. Jak na zĹoĹÄ zapominasz poĹoĹźyÄ sobie obok Ĺóşka jakiejĹ wody. Musisz iĹÄ do pieprzonej zimnej kuchni, wracasz do Ĺóşka i znowu nie moĹźesz zasnÄ Ä bo zaczÄĹo CiÄ boleÄ gardĹo… CoĹ okropnego. W dzieĹ nie lepiej… dreszcze, bĂłl gardĹa i chujowe samopoczucie przykuĹy mnie do Ĺóşka na caĹy czwartek. I wreszcie dochodzimy do piÄ tku… Gdyby to byĹ normalny dzieĹ szkoĹy pewnie poszedĹbym ze skĹadem na jakieĹ piwo w plener albo do knajpy. Na szczÄĹcie/nieszczÄĹcie nie poszedĹem na piwo… piwo przyszĹo do mnie. Po szkole postanowili mnie odwiedziÄ panowie Rudy, Kaselnikov i Domo, co musiaĹo skoĹczyÄ siÄ libacjÄ . PostanowiliĹmy jednak zachowaÄ jakieĹ pozory przyzwoitoĹci, wiÄc kameralnie uczciliĹmy koniec tygodnia dwoma piwkami. Po dwĂłch buteleczkach wypeĹnionych chmielem chÄÄ na zachowanie resztek przyzwoitoĹci nam minÄĹa, co zaowocowaĹo wygĹupami. PadĹo na zapasy. Nie bÄdÄ siÄ tu rozpisywaĹ, tylko proszÄ… patrzcie jak upada czĹowiek:
[youtube]UJgPZ9IlVDY[/youtube]
Nie bÄdzie komentarza, jedyne co mogÄ zapewniÄ to to, Ĺźe to jest tylko maĹa namiastka wydarzeĹ jakie miaĹy miejsce tego wieczoru. I w zwiÄ zku z tym naszĹo mnie na pewne przemyĹlenia. Otóş byĹem w swoim krĂłtkim Ĺźyciu na wielu imprezach. Na takich w knajpach, klubach w domu, mieszkaniu, na ĹwieĹźym powietrzu, w piwnicy. W Kielcach, w innych miastach Polski, za granicÄ . OdwiedzaĹem imprezy bez alkoholu i stricte libacje alkoholowe. BawiĹem siÄ w swoim gronie i z nieznajomymi. I do jakiegoĹ to genialnego w swej prostocie wniosku doszedĹem? Najlepsze sÄ domĂłwki!!! Bez dwĂłch zdaĹ najlepsze sÄ imprezy gdzie kaĹźdy siÄ z kaĹźdym zna, przez co tworzy siÄ atmosfera w ktĂłrej nie ma granic i ograniczeĹ (nawet tych moralnych:P). Wtedy powstajÄ najlepsze warunki do nawet najwiÄkszych hardcorĂłw i szaleĹstw. Kto by pomyĹlaĹ, kiedy tak sobie wczoraj siedzieliĹmy w moim pokoju i zamulaliĹmy, Ĺźe za chwile jeden z nas wpadnie na tak iĹcie szaleĹczy i demoniczny plan i, Ĺźe bÄdziemy tak odpierdalaÄ? To jest wĹaĹnie to o czym mĂłwiÄ, i to nie jest jedyny przypadek. MogÄ podawaÄ dziesiÄ tki przykĹadĂłw imprez na ktĂłrych nie byĹo zamuĹy i problemĂłw. Wszystkie miaĹy jednÄ wspĂłlnÄ cechÄ, odbywaĹy siÄ w domu (lub w lesie, ale to juĹź trochÄ inna sprawa;])! Dlaczego tak jest? Ano dlatego, Ĺźe we wĹasnym lub cudzym domu nie mamy oraniczeĹ. MoĹźemy robiÄ co siÄ nam Ĺźywnie podoba, oczywiĹcie w granicach (nie)zdrowego rozsÄ dku:) JeĹli zachce mi siÄ ĹźreÄ to idÄ do kuchni gospodarza, patrzÄ do lodĂłwki, jeĹli nic nie ma to szybko organizujÄ siÄ ekspedycjÄ do nocnego po jakieĹ jedzenie plus alkohol, ktĂłrego nigdy nie moĹźe zabraknÄ Ä:) Ale tak powaĹźnie, to tylko na takich imprezach nie ma powodĂłw do zmartwieĹ. JeĹli ktoĹ padnie to lÄ duje prosto w Ĺóşku i nie ma problemu (na dyskotece trza od razu kombinowaÄ ewakuacjÄ z lokalu). MoĹźna robiÄ co siÄ Ĺźywnie podoba nie przeszkadzajÄ c nikomu (np. cudnym panom w dresach, ktĂłrym wszystko przeszkadza), zawsze siÄ dla kaĹźdego znajdzie miejsce (nie to co w knajpie, Ĺźe krzeseĹ przy stole zabraknie). I najwaĹźniejsza zaleta domĂłwek: jest gdzie spaÄ! Nie ma nic piÄkniejszego niĹź, zbudziÄ siÄ z niewyobraĹźalnym bĂłlem gĹowy obok piÄknej zĹotowĹosej niewiasty (w rzeczywistoĹci najczÄĹciej jest to TwĂłj ziom, albo o zgrozo, paru ziomkĂłw:)) i zadaÄ sobie pytanie: co tu siÄ kurwa jego jebana maÄ wczoraj dziaĹo?!
Owszem, na dyskotekach czy w knajpach moĹźna poznaÄ wielu nowych ciekawych (lub mniej) ludzi. Nic nie przebije klimatu zadymionej, przepeĹnionej róşnymi indywiduami knajpy, tak samo jak nic nie zagĹuszy dobrej (zaznaczam dobrej) dyskoteki. JednakĹźe w tych miejscach alkohol jest drogi, nigdy nie wiadomo kogo siÄ spotka, kible sÄ brudne i co najwaĹźniejsze… nie moĹźna wnosiÄ wĹasnego alkoholu:]
.rany.boskie.
by Johnny Tabasco on lis.26, 2006, under .pulp.fiction.

Mam kaca. ProszÄ wiÄc o wyrozumiaĹoĹÄ.
To byĹ bardzo udany tydzieĹ. Nie bÄdzie przesadÄ jeĹli powiem, Ĺźe juĹź dawno nie byĹem tak zadowolony z Ĺźycia! W piÄ tek dostaliĹmy wyniki prĂłbnych matur i muszÄ przyznaÄ, Ĺźe jestem z nich bardzo zadowolony. 72% z polskiego i 64% z angielskiego. Jak dla mnie bomba. ByĹem przekonany, Ĺźe napisaĹem duĹźo gorzej, a tu nagle taka miĹa niespodzianka. Historii nie liczÄ, poniewaĹź nie bÄdÄ jej zdawaÄ na generalnej maturze (38%-dla ciekawskich:P). I to jest to, co chciaĹem osiÄ gnÄ Ä, wyniki prĂłbnej matury na pewno przybliĹźÄ mnie do wykonania planu, dziÄki ktĂłremu zdobÄdÄ TO! Trzeba siÄ teraz jeszcze trochÄ postaraÄ i poĹapaÄ parÄ dobrych ocen bo 4 grudnia jest wywiadĂłwka, a poxniej ĹwiÄta. ByÄmoĹźe bedÄ to pierwsze ĹwiÄta od niepamiÄtnych czasĂłw, ktĂłre nie bÄdÄ zjebane przez moje wyniki w szkole…
W kaĹźdym bÄ dĹş razie byĹem wczoraj na imprezie andrzejkowej u Karola i Pauliny. ByĹo grubo! Nie ma to jak domĂłwka z samymi ziomami z klasy poza Kielcami. Kurcze, co tam sie dziaĹo: szalone taĹce, nadziewanie siÄ na drut kolczasty, bieganie bez koszulek w Ĺrodku nocy, odbijanie Dominika z rÄ k miejscowych, dobre Ĺźarcie, niepowtarzalna atmosfera i pogardliwy wzrok MaÄka… po prostu bajka. Nie zalaĹem siÄ w trupa, nie narobiĹem sobie obciachu (chyba…), nie rzygaĹem i nie napastowaĹem sexualnie koleĹźanek (4-osobowe Ĺóşko i 3 facetĂłw inside rox!), czyli byĹem grzeczny. CzuĹem siÄ wolny jak ptak, bez kitu, dawno nie byĹo we mnie tak duĹźo luzu i pozytywnej energii. I to nie tylko we mnie, wszyscy dawali ostrego czadu i nie byĹo mowy o zamulaniu! Z takÄ ekipÄ mĂłgĹbym imprezowac nawet w piekle:P
wielkie p.r.w.s dla Wszystkich!
note.3
by Johnny Tabasco on lis.19, 2006, under .pulp.fiction.
I kolejny tydzieĹ za pasem! Zastanawiam sie czy pisaÄ o tym co przeĹźyĹem, co czuĹem i jakie sÄ
moje refleksje zwiÄ
zane z mijajÄ
cym tygodniem… to w super mega magicznym skrĂłcie:
PoniedziaĹek: NienawidzÄ poniedziaĹkĂłw!
Wtorek: UĹwaidomiĹem sobie, Ĺźe mam prĂłbnÄ
maturÄ w ĹrodÄ (kox nauki i nadrabianie 2 lat nicnierobienia)
Ĺroda: Matura z polskiego. Później piĹem.
Czwartek: Matura z angielskiego. Później piĹem.
PiÄ
tek: Matura z historii. Później siÄ nawaliĹem.
Sobota: SprzÄ
tanie. Później posiadówa u kumpla >:]
ReasumujÄ c byĹ to kolejny tydzieĹ, ktĂłry wiele wniĂłsĹ do mojego Ĺźycia. Prawdopodobnie zdobÄdÄ dzisiaj New World Disorder 7, wiÄc bÄdzie co oglÄ daÄ.
Co by tu jeszcze… aha, przez caĹy tydzieĹ w ramach tygodnia tematycznego, sĹuchaĹem tylko i wyĹÄ cznie gangsta hip hopu. Nic tylko 50 cent, The game, Dre, G unit i wiele, wiele innych. Mam teraz ochotÄ wziÄ Ä mojego glocka, wpakowaÄ siÄ do Hammera i jechaÄ w osiedle:P Ta muzyka stwarza niebezpiecznÄ mieszankÄ wyluzowanych i chillowych kawaĹkĂłw z nafaszerowanymi po brzegi agresjÄ i nienawiĹciÄ . MoĹźe to wĹaĹnie dlatego ta muzyka zyskaĹa sobie popularnoĹÄ nie tylkow swoich rodzinnych stanach. Mnie osobiĹcie to Ĺmieszy, ale niestety sÄ ludzie, ktĂłrzy sĹuchajÄ takiego fiddiego i the game’a i biorÄ ich na powaĹźnie. Smutne, ale prawdziwe.
MoĹźe teraz trochÄ kultury z minionego tygodnia. PrĂłcz tego, Ĺźe na gwaĹt przypominaĹem sobie wszystkie epoki literackie, to obejrzaĹem jeszcze dwa filmy. Mission Impossible 3 i Amnytiville (czy jak to siÄ tam piszÄ:P)
MI:III, kawaĹ dobrego wtĂłrnego kina akcji. JeĹli nigdy nie oglÄ daĹeĹ filmu z serii MI bÄdziesz zadowolony, jeĹli natomiast widziaĹeĹ wszystko na czym Ĺwiat stoi, to nie znajdziesz tu nic nowego. Wszystko jest wtĂłrne; historia, akcja i koniec opowieĹci o Ethanie Huncie:P
Horrorek Amnytiville. Straszny syf… teĹź wtĂłrny i nic nie wnoszÄ cy do kinematografii. Niewarto:P
Note.2
by Johnny Tabasco on lis.11, 2006, under .pulp.fiction.

Na poczÄ tku dziÄki wielkie za komentarze, ktĂłre musze przyznaÄ byĹy dla mnie wielkim szokiem (szczegĂłlnie jeden)! To jest to, co czĹowieka pcha do dalszego dziaĹania i podtrzymuje go na duchu:)
W czwartek moja klasa miaĹa VIP-wywiadĂłwkÄ. Nasi rodzice dostali pocztÄ zaproszenia niczym na bal, musieli podpisaÄ oĹwiadczenie, Ĺźe na owej wywiadĂłwce siÄ pojawiÄ . Moja matrona oczywiĹcie poszĹa i trza przyznaÄ, Ĺźe zadowolona raczej nie byĹa. WrĂłciĹem do domu po angielskim, byĹo gdzieĹ po 21. Matka wĹaĹnie gadaĹa z ciotkÄ .
Jedyne, co sĹyszaĹem to niekoĹczÄ cy siÄ diss w moja stronÄ⌠Jaki ja to niedobry, chamski, nie chodzÄ do szkoĹy, nie pakujÄ siÄ, przez co nie mam prac domowych⌠Tak sobie siedziaĹem w kuchni, popijajÄ c spokojnie cole, sĹuchaĹem bluzgĂłw w mojÄ stronÄ (nie musiaĹem podsĹuchiwaÄ, mamuĹka mĂłwiĹa gĹoĹno i wyraĹşnie;)) i czekaĹem aĹź Ĺaskawie pogada ze mnÄ o moich problemach, i skoĹczy rozpowiadaÄ na prawo i lewo, Ĺźe jestem zĹy (to, Ĺźe jestem, nie znaczy, Ĺźe musi to reklamowaÄ:)). Podczas tej rozmowy, Ĺźe moja kochana mamusia niektĂłre fakty wyolbrzymiaĹa, niektĂłre omijaĹa (np. mojÄ dobrÄ sytuacjÄ z WOS-u) i niektĂłre sobie fabrykowaĹa⌠Później, gdy rozmowa zostaĹa zakoĹczona, moja rodzicielka wydaĹa wyrok. âNa mocy pieniÄdzy, dziÄki ktĂłrym nie zdychasz z gĹodu i racji tego, Ĺźe chcÄ c nie chcÄ c jesteĹ wpisany w moje papiery, skazujÄ ciÄ na ograniczenie wolnoĹci i tymczasowe pozbawienie praw rĂłwnoprawnego czĹonka rodziny (jakbym kiedyĹ nim byĹâŚ).W wolnym tĹumaczeniu znaczy to, Ĺźe mam szlaban na imprezy i ograniczony dostÄp do kompa. MĂłj stosunek do tej iĹcie okrutnej i bezwzglÄdnej kary?? Ano taki, Ĺźe dobrze mi zrobi urlop od imprez. JuĹź od dawna zrozumiaĹem, Ĺźe jestem weekendowym alkoholikiem i dobrze mi zrobi jeden weekend wolny od picia (bo wÄ tpiÄ, Ĺźeby mamusia pamiÄtaĹa o karze w przyszĹym tygodniu:P). Ograniczenie kompa? Czemu nie, moĹźe w koĹcu zacznÄ siÄ uczyÄ i czytaÄ lektury. Jaki z tego wniosek? Kary sÄ dobre:)!!!
A tak powaĹźnie to faktycznie trzeba siÄ wziÄ Ä juĹź w garĹÄ. W przyszĹym tygodniu matura prĂłbna. Ciekawy bardzo jestem wynikĂłw. Najbardziej obawiam siÄ polskiego⌠Niby najwaĹźniejszy dla mnie przedmiot (mam ambicje dostaÄ siÄ na dziennikarstwo), a w sumie to najwiÄksze braki mam wĹaĹnie z tego przedmiotu. Alina teĹź nie bardzo widzi moja maturÄ. CzÄsto, kiedy wracam do domu myĹlÄ sobie âach, pokaĹźe jej i wszystkim innym, Ĺźe potrafiÄ dobrze zdaÄ maturÄ! WezmÄ siÄ w garĹÄ i udowodniÄ im, Ĺźe sÄ pieprzonymi lamusami â. Jednak, kiedy dojeĹźdĹźam do domu, to albo zapaĹ na robotÄ przechodzi, albo przeraĹźony ogromem materiaĹu, ktĂłry mam do nadrobienia rzucam wszystko w kÄ t i pogrÄ Ĺźam siÄ w melancholii. Teraz jednak uĹwiadomiĹem sobie, Ĺźe mam cel! Jest âcoĹâ, co chce mieÄ jak nic innego. OkazujÄ siÄ, Ĺźe czynnikiem, ktĂłry zmusi mnie do wytÄĹźonej i ciÄĹźkiej pracy jest nic innego jak prymitywna chÄÄ posiadania czegoĹ. Mam umowÄ. Mam misjÄ i jeĹli zakoĹczÄ jÄ sukcesem to czeka mnie nagroda! CzyĹź to nie okropne, czyĹź nie powinienem byÄ kierowany piÄknymi i czystymi przekonaniami, Ĺźe robiÄ to dla siebie, Ĺźe samo zdobywanie wiedzy powinno dawaÄ mi dzikÄ satysfakcjÄ? Nie obchodzi mnie to, podobnie jak nie obchodzi mnie wyĹcig szczurĂłw. Nie chce byÄ najlepszy, chce cos mieÄ. Jestem pieprzonym materialistÄ ! I dobrze mi z tym.
O tym, czy udaĹo mi siÄ zakoĹczyÄ misjÄ powodzeniem poinformuje Was po Nowym Roku.
PozdroRyjemWĹcianÄ!
Ladies and gentelmen… welcome to the Szpaq show!!!
by Johnny Tabasco on lis.08, 2006, under .pulp.fiction.

PowitaÄ powitaÄ!!
Wreszcie mam bloga, z ktĂłrego mogÄ byÄ naprawdÄ dumny! Nie jest to moja pierwsza przygoda z obnaĹźaniem swoich uczuÄ i przemyĹleĹ przez internet. ParÄ razy prĂłbowaĹem zaĹoĹźyÄ pamiÄtnik, jednak dopiero teraz czuje wewnÄtrznÄ potrzebÄ uzewnÄtrzniania moich grafomaĹskich skĹonnoĹci!
MoĹźe siÄ przedstawiÄ, chociaĹź wiÄkszoĹÄ, ktĂłra bÄdzie ‘mnie’ czytaĹa zna mnie osobiĹcie i wie jakim popierdusem jestem i potrafiÄ byÄ:) Otóş nazywam siÄ Johnny Tabasco (nie mam zamiaru uĹźywaÄ prawdziwego nazwiska chcÄ c pozostaÄ anonimowy) i w dniu dzisiejszym mam 18 lat. ChodzÄ do katolickiej szkoĹy w Kielcach zwanej popularnie âNazaretemâ i jestem w klasie maturalnej. Jak wyglÄ dam nie mam zamiaru opisywaÄ, na pewno zamieszczÄ kiedyĹ moje zdjÄcie:) Interesuje siÄ muzykÄ , gĹĂłwnie sĹuchaniem, poniewaĹź nie odkryĹem w sobie talentu do tworzenia muzyki, chociaĹź kto wie, moĹźe siÄ to kiedyĹ zmieni. Muzyki sĹucham chyba kaĹźdej, dochodzÄ do wniosku, Ĺźe wszÄdzie znajdzie siÄ coĹ interesujÄ cego. Jednak do moich ulubionych zespoĹĂłw naleĹźÄ zdecydowanie Radiohead, Gorillaz, The Prodigy, Dj Krush i Dj Shadow. Na pewno napiszÄ coĹ na temat tych zespoĹĂłw, kiedy przyjdzie na to czas.
Ponadto uwielbiam âlataÄâ na rowerze, uwielbiam rozpieprzaÄ siÄ na hopach i na torze. Uwielbiam jeĹşdziÄ z nowymi ludĹşmi w teren. To jest mĂłj pierwszy sezon na bike,âu, wiÄc muszÄ siÄ jeszcze wiele nauczyÄ, ale cóş, uwielbiam to i nie zamierzam z tego rezygnowaÄ!
Co by tu jeszcze o sobie? Aha, jestem umarĹym romantykiem. Definitywnie. IdeaĹy siÄ zjebaĹy, trzeba trzeĹşwo patrzeÄ na Ĺwiat i nie naleĹźy wyolbrzymiaÄ bezpodstawnie problemĂłw. Kurcze, ostatnio w moim Ĺźyciu tak wiele siÄ dzieje⌠tak wiele pozytywnych wibracji zaczÄĹo napĹywaÄ, tyle rzeczy wreszcie zrozumiaĹem, staĹem siÄ wreszcie lepszym czĹowiekiem. A to wszystko dziÄki moim prawdziwym przyjacioĹom, na ktĂłrych zawsze mogÄ liczyÄ! JeĹli dotrwaĹeĹ/aĹ to tego momentu tego postu, to wiedĹş, Ĺźe naprawdÄ staĹem siÄ lepszy i wreszcie zaczÄ Ĺem doceniaÄ wĹasnÄ osobÄ! Na jakiej podstawie to mĂłwiÄ? Dowiesz siÄ czytajÄ c mojego bloga .
Pyzatym jestem sukinsynem, o czym teĹź bÄdziecie mieli szansÄ siÄ przekonaÄ!>:)
PS. Mam jeszcze maniÄ na punkcie Hellsinga, jestem grafikiem grafikiem wielkimi wizjami i zerowymi zdolnoĹciami, leniem i mam misia, ktĂłry nazywa siÄ Wafel \m/^^\m/
Pozdrawiam!!!
