Szpakblog

.pulp.fiction.

.Kaśka.nie.odchodź.

by Johnny Tabasco on gru.17, 2006, under .pulp.fiction.

Droga Pani Kasiu

Wręcz nie wiem jak zareagować na pani decyzję o opuszczeniu nas w tak ważnym dla nas czasie, kiedy potrzebujemy silnego i twardego przywódcy zdolnego do przeprowadzenia nas przez ten ciężki okres, jakim jest matura i zbliżająca się studniówka. Nie wiem, czy być zaskoczony nagłością tej decyzji, czy zszokowany debilizmem tego posunięcia. Sam fakt, że zdecydowała się Pani na odejście już nie świadczy dobrze. Udowodniła Pani tym samym, że naprawdę nie nadawała się do pełnienia zawodu nauczyciela i wychowawcy klasy. Jednakże, nie jest Pani pierwsza, która odpadła. Przed Panią była też inna nauczycielka, która nas zostawiła, jednak, z czego mi wiadomo, to historia z zupełnie innej beczki. Aby uczcić Pani odejście w kluczowym dla nas etapie nauki postanowiłem przeprowadzić pewne podsumowanie Pani kadencji w naszej klasie. Chciałbym także dodać, że są to tylko i wyłącznie moje odczucia, które niekoniecznie muszą zgadzać się z opinią reszty klasy.

Wiecie co? Napisałem cały list do Pani Kasi, jednak postanowiłem go skasować i zostawić tylko wstęp. Nie dlatego, Ĺźe reszta była do dupy, ale dlatego, Ĺźe chyba do końca nie wierzyłem w to co pisze. Jakoś nie potrafiłem znaleźć dobrego sposobu na wymienienie wszystkich wad i zalet Kaśki. Nie potrafiłem dobrać odpowiednich określeń, ktĂłrymi opisałbym jej słabości takich jak brak dyscypliny, zorganizowania i konsekwencji. Nie widziałem sensu w rozpisywaniu się o tym, Ĺźe nie mieliśmy lekcji, Ĺźe byliśmy do tyłu z materiałem. Powie mi ktoś, po kiego miałem pisać o super wycieczkach, na ktĂłre zawsze jeĹşdziłem z przyjemnością? Nie chce jej obsmarowywać poniewaĹź jest mi obojętna. Po prostu. Nie piszę matury z historii, więc jebie mi to, Ĺźe nie było lekcji. Wszystko co robiła podczas pełnienia swoich obowiązkĂłw jako wychowawczyni, nigdy nie odbiło się bezpośrednio na mnie, więc po co to pisać. Nawet jej osoba nie budzi we mnie irytacji, tylko dziwną obojętność. Dlaczego więc miałbym teraz ją oceniać i osądzać? Nie mam zielonego pojęcia…

3 Comments more...

.tysiąc.pięćset.sto.gwiazd.

by Johnny Tabasco on gru.11, 2006, under .pulp.fiction.

Dzisiaj mam dla Was drodzy czytelnicy spóźnione podsumowanie zeszłego tygodnia, który był definitywnie jednym z ciekawszych tygodni w ostatnim czasie. Zresztą, moje każde kolejne 7 dni mojego życia obfituje w przygody, wpadki, triumfy i upadki.

Początek tygodnia nie zapowiadał się dobrze. Byłem chory, przez co spędziłem trzy dni nie wychodząc z domu. Dość syfiasta sytuacja! Mało tego, nie miałem na dysku ani na płytach Ĺźadnego mĂłzgosiepacza, dlatego większość 24 godzin doby spędzałem ślęcząc przed telewizornią… przynajmniej odmóşdĹźyłem się i wypocząłem jak naleĹźy. Uczyć się nie uczyłem, bo i po co, przecie do matury jeszcze niecałe 6 miesięcy. Bardziej martwi mnie stan mojego brzucha, ktĂłry wraz z kolejnymi litrami piwa w zastraszającym tempie powiększa swoją objętość. Trza zacząć ćwiczyć jakieś brzuszki, albo co, nie wiem, jeszcze coś wymyśle. Wracajmy jednak do poprzedniego tygodnia. W czwartek wrĂłciłem do szkoły, tylko po to, aby napisać Ĺźydowski (dosłownie i w przenośni) sprawdzian z historii. Nie wyszło mi to na dobre, poniewaĹź dość, Ĺźe napisałem ten sprawdzian chujowo, to jeszcze zostałem w brutalny sposĂłb uświadomiony o moich zaległościach. Dość jednak o szkole, pisanie o szkole przypomina mi o jutrzejszym dniu, ktĂłry calusieńki spędzę w szkole, jak nie w jednej, to w drugiej.

Aha, były jeszcze mikołajki. Nie przeĹźywam specjalnie tego dnia juĹź od paru lat (odkąd dowiedziałem się, Ĺźe Mikołaj to twĂłr wyobraĹşni jakiegoś sadysty, ktĂłry w dodatku był świętym). Nic nie dostałem i nic nie dałem. Wujek rzucił się jedynie trochę gotĂłwką, więc następnego dnia (w czwartek) zrobiłem sobie prezent w postaci łańcucha na klucze i świetnej płyty kolektywu Fisz Emade ‘Tworzywo sztuczne’ (recenzja juĹź wkrĂłtce^^). I to by było tyle na ten temat.

Piątek… Jak to piątek. JuĹź ‘prawie’ zdrowy (prawie robi…) udałem się z panami Kaselnikovem, Pytonem, Marcinem W. i Piotrkiem z CKfestu na tak zwane ‘chlanie w plenerze’. Nie była to zwykła popijawa, oj nie! Była to pierwsza od dawna wspĂłlna popijawa dwĂłch zwaśnionych panĂłw, a takĹźe pierwsza w historii ASN popijawa, ktĂłra zakończyła się bĂłjką z jakimiś chamami. W szczegóły nie ma się co wdawać, fakt niemniej jednak jest godny odnotowania! Skończyło się jedynie na mojej rozpieprzonej wardze i opuchniętym nosie Pytona. NiewaĹźny był jednak koniec imprezy, tylko jej przebieg, ktĂłry był po prostu niesamowity, mistyczny, eternalny, duchowo extremalny… ASN odzyskał utraconego członka i zyskał nowego wojownika, ktĂłry stanie juĹź niedługo z nami do rewolucyjnej walki przeciwko demokracji, wolności wyznania, feminizmowi i barbarzyńskim akcyzom na alkohol!

Dobra rozpędziłem się. Tak więc koniec tygodnia w telegraficznym skrócie: sobota. wizyta brata. ponadto spalił mi się zasilacz. niedziela. maraton Gumballa 3000 na Extreme TV. brak kompa. złoo.

I na koniec moje dzieci morał jaki wyciągnąłem z mijającego tygodnia. Otóş, jeśli jesteś chory, to będziesz chory, niewaĹźne czy siedzisz 12 godzin przy kompie, czy leĹźysz otulony po nos kołderką. Jeśli masz moĹźliwość uĹźycia łańcucha w sytuacji zagroĹźenia, po prostu go do cholery uĹźyj. Aha, i miej oczy dookoła głowy bo chamy atakują bez orientu. I chyba najwaĹźniejsze. Zasilacze psują się nawet w sobotę po południu. Powstaje zatem pytanie, ktĂłre powtarzałem sobie wiele razy podczas długiej zimnej i pochmurnej niedzieli… Dlaczego do jasnej, siarczystej cholery sklepy komputerowe nie pracują w niedzielę!? Dlaczego?!

No tak, mam dla Was moje misie jeszcze krótką zapowiedź tego co będziecie mogli znaleźć na moim blogu w tym tygodniu. Panie i panowie! W tym tygodniu na ekranach Waszych monitorów!:

Recenzja płyty ‘Piątek 13′ Fisz Emade

‘Kaśka pĂłjdzie se’ czyli diss poĹźegnalny dla naszej kochanej pani wychowawczyni

I coś co zmieni losy tego bloga (mam nadzieję…), szczegóły juĹź wkrĂłtce!

PS. TAK! TO JA JESTEM OJCEM CÓRKI ANETKI!

9 Comments more...

.przemyślenia.weekendowego.alkoholika.

by Johnny Tabasco on gru.02, 2006, under .pulp.fiction.

Wczoraj był piątek. Koniec tygodnia, a początek weekendu, ktĂłry rozpocząłem juĹź w w czwartek, a to dzięki anginie, ktĂłra dopadła mnie w środę. Angina to dość specyficzna choroba. KaĹźdy z Was wie jak to jest; To durne uczucie, ktĂłre sprawia, Ĺźe jestesmy do niczego, wszystko nas boli i ni chce nam się Ĺźyć. Najgorsza jest zawsze noc. Niby człowiek jest zmęczony, chce mu się spać, ale nie ma chuja, nie da się poniewaĹź wszystko go boli. I Ĺźeby to był jakiś umiejscowiony bĂłl, o nie! Boli wszystko i nic. PołoĹźysz się na jednym boku, zaczyna boleć Cię głowa, kiedy przewrĂłcisz się na drugą stronę zaczyna boleć ręka. Kiedy zaznasz długo wyczekiwanego snu, budzi Cię pragnienie. Jak na złość zapominasz połoĹźyć sobie obok łóżka jakiejś wody. Musisz iść do pieprzonej zimnej kuchni, wracasz do łóżka i znowu nie moĹźesz zasnąć bo zaczęło Cię boleć gardło… Coś okropnego. W dzień nie lepiej… dreszcze, bĂłl gardła i chujowe samopoczucie przykuły mnie do łóżka na cały czwartek. I wreszcie dochodzimy do piątku… Gdyby to był normalny dzień szkoły pewnie poszedłbym ze składem na jakieś piwo w plener albo do knajpy. Na szczęście/nieszczęście nie poszedłem na piwo… piwo przyszło do mnie. Po szkole postanowili mnie odwiedzić panowie Rudy, Kaselnikov i Domo, co musiało skończyć się libacją. Postanowiliśmy jednak zachować jakieś pozory przyzwoitości, więc kameralnie uczciliśmy koniec tygodnia dwoma piwkami. Po dwĂłch buteleczkach wypełnionych chmielem chęć na zachowanie resztek przyzwoitości nam minęła, co zaowocowało wygłupami. Padło na zapasy. Nie będę się tu rozpisywał, tylko proszę… patrzcie jak upada człowiek:

[youtube]UJgPZ9IlVDY[/youtube]

Nie będzie komentarza, jedyne co mogę zapewnić to to, że to jest tylko mała namiastka wydarzeń jakie miały miejsce tego wieczoru. I w związku z tym naszło mnie na pewne przemyślenia. Otóż byłem w swoim krótkim życiu na wielu imprezach. Na takich w knajpach, klubach w domu, mieszkaniu, na świeżym powietrzu, w piwnicy. W Kielcach, w innych miastach Polski, za granicą. Odwiedzałem imprezy bez alkoholu i stricte libacje alkoholowe. Bawiłem się w swoim gronie i z nieznajomymi. I do jakiegoś to genialnego w swej prostocie wniosku doszedłem? Najlepsze są domówki!!! Bez dwóch zdań najlepsze są imprezy gdzie każdy się z każdym zna, przez co tworzy się atmosfera w której nie ma granic i ograniczeń (nawet tych moralnych:P). Wtedy powstają najlepsze warunki do nawet największych hardcorów i szaleństw. Kto by pomyślał, kiedy tak sobie wczoraj siedzieliśmy w moim pokoju i zamulaliśmy, że za chwile jeden z nas wpadnie na tak iście szaleńczy i demoniczny plan i, że będziemy tak odpierdalać? To jest właśnie to o czym mówię, i to nie jest jedyny przypadek. Mogę podawać dziesiątki przykładów imprez na których nie było zamuły i problemów. Wszystkie miały jedną wspólną cechę, odbywały się w domu (lub w lesie, ale to już trochę inna sprawa;])! Dlaczego tak jest? Ano dlatego, że we własnym lub cudzym domu nie mamy oraniczeń. Możemy robić co się nam żywnie podoba, oczywiście w granicach (nie)zdrowego rozsądku:) Jeśli zachce mi się żreć to idę do kuchni gospodarza, patrzę do lodówki, jeśli nic nie ma to szybko organizuję się ekspedycję do nocnego po jakieś jedzenie plus alkohol, którego nigdy nie może zabraknąć:) Ale tak poważnie, to tylko na takich imprezach nie ma powodów do zmartwień. Jeśli ktoś padnie to ląduje prosto w łóżku i nie ma problemu (na dyskotece trza od razu kombinować ewakuację z lokalu). Można robić co się żywnie podoba nie przeszkadzając nikomu (np. cudnym panom w dresach, którym wszystko przeszkadza), zawsze się dla każdego znajdzie miejsce (nie to co w knajpie, że krzeseł przy stole zabraknie). I najważniejsza zaleta domówek: jest gdzie spać! Nie ma nic piękniejszego niż, zbudzić się z niewyobrażalnym bólem głowy obok pięknej złotowłosej niewiasty (w rzeczywistości najczęściej jest to Twój ziom, albo o zgrozo, paru ziomków:)) i zadać sobie pytanie: co tu się kurwa jego jebana mać wczoraj działo?!

Owszem, na dyskotekach czy w knajpach moĹźna poznać wielu nowych ciekawych (lub mniej) ludzi. Nic nie przebije klimatu zadymionej, przepełnionej róşnymi indywiduami knajpy, tak samo jak nic nie zagłuszy dobrej (zaznaczam dobrej) dyskoteki. JednakĹźe w tych miejscach alkohol jest drogi, nigdy nie wiadomo kogo się spotka, kible są brudne i co najwaĹźniejsze… nie moĹźna wnosić własnego alkoholu:]

6 Comments more...

.rany.boskie.

by Johnny Tabasco on lis.26, 2006, under .pulp.fiction.


Mam kaca. Proszę więc o wyrozumiałość.

To był bardzo udany tydzień. Nie będzie przesadą jeśli powiem, Ĺźe juĹź dawno nie byłem tak zadowolony z Ĺźycia! W piątek dostaliśmy wyniki prĂłbnych matur i muszę przyznać, Ĺźe jestem z nich bardzo zadowolony. 72% z polskiego i 64% z angielskiego. Jak dla mnie bomba. Byłem przekonany, Ĺźe napisałem duĹźo gorzej, a tu nagle taka miła niespodzianka. Historii nie liczę, poniewaĹź nie będę jej zdawać na generalnej maturze (38%-dla ciekawskich:P). I to jest to, co chciałem osiągnąć, wyniki prĂłbnej matury na pewno przybliżą mnie do wykonania planu, dzięki ktĂłremu zdobędę TO! Trzeba się teraz jeszcze trochę postarać i połapać parę dobrych ocen bo 4 grudnia jest wywiadĂłwka, a poxniej święta. ByćmoĹźe bedą to pierwsze święta od niepamiętnych czasĂłw, ktĂłre nie będą zjebane przez moje wyniki w szkole…

W kaĹźdym bądĹş razie byłem wczoraj na imprezie andrzejkowej u Karola i Pauliny. Było grubo! Nie ma to jak domĂłwka z samymi ziomami z klasy poza Kielcami. Kurcze, co tam sie działo: szalone tańce, nadziewanie się na drut kolczasty, bieganie bez koszulek w środku nocy, odbijanie Dominika z rąk miejscowych, dobre Ĺźarcie, niepowtarzalna atmosfera i pogardliwy wzrok Maćka… po prostu bajka. Nie zalałem się w trupa, nie narobiłem sobie obciachu (chyba…), nie rzygałem i nie napastowałem sexualnie koleĹźanek (4-osobowe łóżko i 3 facetĂłw inside rox!), czyli byłem grzeczny. Czułem się wolny jak ptak, bez kitu, dawno nie było we mnie tak duĹźo luzu i pozytywnej energii. I to nie tylko we mnie, wszyscy dawali ostrego czadu i nie było mowy o zamulaniu! Z taką ekipą mĂłgłbym imprezowac nawet w piekle:P

wielkie p.r.w.s dla Wszystkich!

7 Comments more...

note.3

by Johnny Tabasco on lis.19, 2006, under .pulp.fiction.

I kolejny tydzień za pasem! Zastanawiam sie czy pisać o tym co przeĹźyłem, co czułem i jakie są moje refleksje związane z mijającym tygodniem… to w super mega magicznym skrĂłcie:

Poniedziałek: Nienawidzę poniedziałków!
Wtorek: Uśwaidomiłem sobie, że mam próbną maturę w środę (kox nauki i nadrabianie 2 lat nicnierobienia)
Środa: Matura z polskiego. Później piłem.
Czwartek: Matura z angielskiego. Później piłem.
Piątek: Matura z historii. Później się nawaliłem.
Sobota: Sprzątanie. Później posiadówa u kumpla >:]

Reasumując był to kolejny tydzień, który wiele wniósł do mojego życia. Prawdopodobnie zdobędę dzisiaj New World Disorder 7, więc będzie co oglądać.

Co by tu jeszcze… aha, przez cały tydzień w ramach tygodnia tematycznego, słuchałem tylko i wyłącznie gangsta hip hopu. Nic tylko 50 cent, The game, Dre, G unit i wiele, wiele innych. Mam teraz ochotę wziąć mojego glocka, wpakować się do Hammera i jechać w osiedle:P Ta muzyka stwarza niebezpieczną mieszankę wyluzowanych i chillowych kawałkĂłw z nafaszerowanymi po brzegi agresją i nienawiścią. MoĹźe to właśnie dlatego ta muzyka zyskała sobie popularność nie tylkow swoich rodzinnych stanach. Mnie osobiście to śmieszy, ale niestety są ludzie, ktĂłrzy słuchają takiego fiddiego i the game’a i biorą ich na powaĹźnie. Smutne, ale prawdziwe.

Może teraz trochę kultury z minionego tygodnia. Prócz tego, że na gwałt przypominałem sobie wszystkie epoki literackie, to obejrzałem jeszcze dwa filmy. Mission Impossible 3 i Amnytiville (czy jak to się tam piszę:P)

MI:III, kawał dobrego wtórnego kina akcji. Jeśli nigdy nie oglądałeś filmu z serii MI będziesz zadowolony, jeśli natomiast widziałeś wszystko na czym świat stoi, to nie znajdziesz tu nic nowego. Wszystko jest wtórne; historia, akcja i koniec opowieści o Ethanie Huncie:P

Horrorek Amnytiville. Straszny syf… teĹź wtĂłrny i nic nie wnoszący do kinematografii. Niewarto:P

7 Comments more...

Note.2

by Johnny Tabasco on lis.11, 2006, under .pulp.fiction.

Na początku dzięki wielkie za komentarze, które musze przyznać były dla mnie wielkim szokiem (szczególnie jeden)! To jest to, co człowieka pcha do dalszego działania i podtrzymuje go na duchu:)

W czwartek moja klasa miała VIP-wywiadówkę. Nasi rodzice dostali pocztą zaproszenia niczym na bal, musieli podpisać oświadczenie, że na owej wywiadówce się pojawią. Moja matrona oczywiście poszła i trza przyznać, że zadowolona raczej nie była. Wróciłem do domu po angielskim, było gdzieś po 21. Matka właśnie gadała z ciotką.

Jedyne, co słyszałem to niekończący się diss w moja stronę… Jaki ja to niedobry, chamski, nie chodzę do szkoły, nie pakuję się, przez co nie mam prac domowych… Tak sobie siedziałem w kuchni, popijając spokojnie cole, słuchałem bluzgów w moją stronę (nie musiałem podsłuchiwać, mamuśka mówiła głośno i wyraźnie;)) i czekałem aż łaskawie pogada ze mną o moich problemach, i skończy rozpowiadać na prawo i lewo, że jestem zły (to, że jestem, nie znaczy, że musi to reklamować:)). Podczas tej rozmowy, że moja kochana mamusia niektóre fakty wyolbrzymiała, niektóre omijała (np. moją dobrą sytuację z WOS-u) i niektóre sobie fabrykowała… Później, gdy rozmowa została zakończona, moja rodzicielka wydała wyrok. ‘Na mocy pieniędzy, dzięki którym nie zdychasz z głodu i racji tego, że chcąc nie chcąc jesteś wpisany w moje papiery, skazuję cię na ograniczenie wolności i tymczasowe pozbawienie praw równoprawnego członka rodziny (jakbym kiedyś nim był…).W wolnym tłumaczeniu znaczy to, że mam szlaban na imprezy i ograniczony dostęp do kompa. Mój stosunek do tej iście okrutnej i bezwzględnej kary?? Ano taki, że dobrze mi zrobi urlop od imprez. Już od dawna zrozumiałem, że jestem weekendowym alkoholikiem i dobrze mi zrobi jeden weekend wolny od picia (bo wątpię, żeby mamusia pamiętała o karze w przyszłym tygodniu:P). Ograniczenie kompa? Czemu nie, może w końcu zacznę się uczyć i czytać lektury. Jaki z tego wniosek? Kary są dobre:)!!!

A tak poważnie to faktycznie trzeba się wziąć już w garść. W przyszłym tygodniu matura próbna. Ciekawy bardzo jestem wyników. Najbardziej obawiam się polskiego… Niby najważniejszy dla mnie przedmiot (mam ambicje dostać się na dziennikarstwo), a w sumie to największe braki mam właśnie z tego przedmiotu. Alina też nie bardzo widzi moja maturę. Często, kiedy wracam do domu myślę sobie ‘ach, pokaże jej i wszystkim innym, że potrafię dobrze zdać maturę! Wezmę się w garść i udowodnię im, że są pieprzonymi lamusami ’. Jednak, kiedy dojeżdżam do domu, to albo zapał na robotę przechodzi, albo przerażony ogromem materiału, który mam do nadrobienia rzucam wszystko w kąt i pogrążam się w melancholii. Teraz jednak uświadomiłem sobie, że mam cel! Jest ‘coś’, co chce mieć jak nic innego. Okazuję się, że czynnikiem, który zmusi mnie do wytężonej i ciężkiej pracy jest nic innego jak prymitywna chęć posiadania czegoś. Mam umowę. Mam misję i jeśli zakończę ją sukcesem to czeka mnie nagroda! Czyż to nie okropne, czyż nie powinienem być kierowany pięknymi i czystymi przekonaniami, że robię to dla siebie, że samo zdobywanie wiedzy powinno dawać mi dziką satysfakcję? Nie obchodzi mnie to, podobnie jak nie obchodzi mnie wyścig szczurów. Nie chce być najlepszy, chce cos mieć. Jestem pieprzonym materialistą! I dobrze mi z tym.

O tym, czy udało mi się zakończyć misję powodzeniem poinformuje Was po Nowym Roku.

PozdroRyjemWŚcianę!

6 Comments more...

Ladies and gentelmen… welcome to the Szpaq show!!!

by Johnny Tabasco on lis.08, 2006, under .pulp.fiction.

Powitać powitać!!

Wreszcie mam bloga, z którego mogę być naprawdę dumny! Nie jest to moja pierwsza przygoda z obnażaniem swoich uczuć i przemyśleń przez internet. Parę razy próbowałem założyć pamiętnik, jednak dopiero teraz czuje wewnętrzną potrzebę uzewnętrzniania moich grafomańskich skłonności!

MoĹźe się przedstawię, chociaĹź większość, ktĂłra będzie ‘mnie’ czytała zna mnie osobiście i wie jakim popierdusem jestem i potrafię być:) Otóş nazywam się Johnny Tabasco (nie mam zamiaru uĹźywać prawdziwego nazwiska chcąc pozostać anonimowy) i w dniu dzisiejszym mam 18 lat. Chodzę do katolickiej szkoły w Kielcach zwanej popularnie ‘Nazaretem’ i jestem w klasie maturalnej. Jak wyglądam nie mam zamiaru opisywać, na pewno zamieszczę kiedyś moje zdjęcie:) Interesuje się muzyką, głównie słuchaniem, poniewaĹź nie odkryłem w sobie talentu do tworzenia muzyki, chociaĹź kto wie, moĹźe się to kiedyś zmieni. Muzyki słucham chyba kaĹźdej, dochodzę do wniosku, Ĺźe wszędzie znajdzie się coś interesującego. Jednak do moich ulubionych zespołów należą zdecydowanie Radiohead, Gorillaz, The Prodigy, Dj Krush i Dj Shadow. Na pewno napiszę coś na temat tych zespołów, kiedy przyjdzie na to czas.

Ponadto uwielbiam ‘latać’ na rowerze, uwielbiam rozpieprzać się na hopach i na torze. Uwielbiam jeździć z nowymi ludźmi w teren. To jest mój pierwszy sezon na bike,’u, więc muszę się jeszcze wiele nauczyć, ale cóż, uwielbiam to i nie zamierzam z tego rezygnować!

Co by tu jeszcze o sobie? Aha, jestem umarłym romantykiem. Definitywnie. Ideały się zjebały, trzeba trzeźwo patrzeć na świat i nie należy wyolbrzymiać bezpodstawnie problemów. Kurcze, ostatnio w moim życiu tak wiele się dzieje… tak wiele pozytywnych wibracji zaczęło napływać, tyle rzeczy wreszcie zrozumiałem, stałem się wreszcie lepszym człowiekiem. A to wszystko dzięki moim prawdziwym przyjaciołom, na których zawsze mogę liczyć! Jeśli dotrwałeś/aś to tego momentu tego postu, to wiedź, że naprawdę stałem się lepszy i wreszcie zacząłem doceniać własną osobę! Na jakiej podstawie to mówię? Dowiesz się czytając mojego bloga .

Pyzatym jestem sukinsynem, o czym też będziecie mieli szansę się przekonać!>:)

PS. Mam jeszcze manię na punkcie Hellsinga, jestem grafikiem grafikiem wielkimi wizjami i zerowymi zdolnościami, leniem i mam misia, który nazywa się Wafel \m/^^\m/

Pozdrawiam!!!

6 Comments more...

Looking for something?

Use the form below to search the site:

Still not finding what you're looking for? Drop a comment on a post or contact us so we can take care of it!