Szpakblog

.masterpiece.

.eminem.relapse.

by szpaq on cze.02, 2009, under .masterpiece.

No i pyknął nam piąty album Eminema. Kontrowersyjny raper powraca by szokować małolaty i bulwersować ich starych. Biały blondyn, raper z Detroit, wychowany w lesie z czarnymi, tym razem do standardowego kanonu swoich tematów poruszanych na albumie, takich jak narkotyki, gwałty i mordercze fantazje, postanowił dodać swoje doświadczenia z uzależnieniem od leków (co ciekawie ilustruje okładka płyty). Słuchając tej płyty nietrudno jest domyślić się, że zamierzeniem producenta Dr Dre  i samego Eminema było stworzenie albumu mrocznego i niepokojącego. I trzeba im przyznać, że bardzo dobrze im to wyszło. Na płycie usłyszymy sporo ponurych kawałków takich jak 3 a.m. czy Same song and dance, a z drugiej strony hiciorów takich jak We made you (singiel promujący album) po prostu nie ma. Do Relapse należy podchodzić bardziej jak do nafaszerowanego efektami dźwiękowymi audiobooka, niż do fajnej płyty do samochodu przy której można pobansować na plastikowych felach. Słuchanie płyty Eminema przypomina raczej czytanie dobrej książki o ćpunach w deszczowy dzień, niby nic przyjemnego, ale ciekawe historie, interesująco opowiedziane sprawiają, że nie chce się tej płyty wyłączać. Stylizacja i ton kawałków na Relapse zabierają nas w mroczny świat uzależnień i problemów psychicznych, z którym borykał się ulubiony raper Ku Klux Klanu. To jest po prostu doskonale wyprodukowana i opisana historia sławnego rapera uwalniającego się z nałogu. I nie ma sensu wnikać, czy to wszystko jest robione pod publikę czy nie, bo nigdy nie będziemy mieli na to wpływu, a najgorsze, co słuchacz może zrobić, to wierzyć w każde słowo wypowiadane przez artystę. Do Eminema zawsze należało podchodzić z dystansem i rezerwą, w końcu to tylko show.

Gdy słuchamy najnowszej produkcji Marshalla Mathersa po raz kolejny, dochodzimy w pewnym momencie do wniosku, że wszystko to już było, że po raz kolejny podano nam odgrzewane danie z nową sałatką. Jednak w przypadku Eminema nie wychodzi mu to wcale na złe, ba! jest do danie całkiem smaczne. Relapse niczym nie zaskakuje, ale jednocześnie niczym nie rozczarowuje. Wszystko jest na miejscu, doskonałe rymy Eminema, solidne bity Dr Dre (choć wiele im brakuje do tych z Eminem Show), no i ta nutka kontrowersji, której Marshall Mathers zawdzięcza tak dużą popularność. Płyty chyba nie muszę nikomu polecać, ponieważ Eminema można, albo kochać, albo nienawidzić, więc po Relapse sięgną tyko prawdziwi fani Shady’ego, których na świecie jest parę milionów, wszelkie rekomendacje i promocja jest zbędna.

Ps. Nie kocham Eminema.

Ps2. Kurwa, jeszcze nigdy pisanie nie przychodziło mi z taką trudnością. Prace zaliczeniowe na filologii to zło!

Ps3 kupię sobie po wakacjach!

15 Comments :, , , , , , more...

.dj.vadim.soundcatcher.

by Johnny Tabasco on mar.11, 2007, under .masterpiece.

WytwĂłrnia Ninja Tune została załoĹźona przez dwĂłch DJ-Ăłw – Matta Blacka i Jonatana Moore’a, znanych bardziej jako formacja Coldcut w 1991 roku w Londynie. Przez cały okres swojej działalności wytwĂłrnia ta wypromowała wielu wykonawcĂłw i producentĂłw nadając jej niepowtarzalne brzmienie. Płyty ze znaczkiem Ninja Tune za kaĹźdym razem gwarantują nam kawał nietuzinkowej muzyki z gatunku Electronic, Abstract Hip-hop, acid jazz, nu-jazz, Jungle, ambient Dance, Instrumental Hip-hop czy Chillout. Jednym z nich jest własnie DJ Vadim.
Urodzony w ZSRR, udało mu się jednak uciec zza Ĺźelaznej kurtyny i zamieszkać w przedmieściach Londynu, całe szczęście, poniewaĹź właśnie tam zainteresował się muzyką hip hop. Vadim jest osobowością dość wszechstronną, albowiem jest on producentem i DJ współpracującym z wieloma artystami na całym świecie. Tworzył między innymi z DJ Krushem, The Roots, Public Enemy, Beat Junkies i Morcheeba, a to tylko część długiej listy. Ponadto jest załoĹźycielem grupy One self, ktĂłrej członkami są Mc Yarah Bravo i Blu Rum 13. Ponadto jest kolekcjonerem płyt, prezenterem radiowym i malarzem. Nie bez powodu nazywają go jedną z najbardziej zapracowanym człowiekiem muzycznego biznesu…

I właśnie teraz DJ Vadim wydał kolejny owoc swojej ciężkiej pary, zatytułowany Soundcatcher. Po wielokrotnym przesłuchaniu krążka z całą pewnością mogę powiedzieć, Ĺźe tytuł wybrany przez artystę jest jak najbardziej trafny, poniewaĹź jak juĹź nieraz udowodnił na swoich wcześniejszych płytach, doskonale umie chwytać dĹşwięki i mieszać je z głosem wokalistĂłw. Zawartość Soundcatcher’a skrywa przed nami dużą ilość chillu, elektronicznego reagge i dub’u, tworząc idealną składankę na spokojne wieczory lub długie podróşe. Co najwaĹźniejsze ta muzyka nie męczy, ot po prostu płynie sobie spokojnie w głośnikach i nikomu nie przeszkadza. Dobry słuchacz od razu wyczuje i wczuje się w klimat elektronicznych sampli połączonych z gamą najróşniejszych instrumentĂłw od gitary zaczynając, a na flecie kończąc.

Podziwiam Vadima za jego umiejętność doboru odpowiedniego towarzystwa na swoje albumy i dostosowanie swoich podkładĂłw tak, by doskonale zgrywały sie one z umiejętnościami wokalnymi wokalistĂłw, wyciskając z nich wszystko to co najlepsze. Tym razem rusek po raz kolejny udowodnił, Ĺźe wokalista i muzyka tworzą wspaniały duet, zachowując jednocześnie wyraĹşnie odróşnialny kontrast pomiędzy głosem, a dĹşwiękiem (wspaniały występ Diany w „They Say”).
Ciężko dopatrzyć się słabych stron tej płytki. DJ Vadim lubi eksperymentować z dĹşwiękiem, co mu nie zawsze do końca wychodzi. Skrzek Ĺźaby w jednym z kawałkĂłw jest dość dziwny i trochę nie pasuje do całości. Ponadto Vadim ma skłonność do wstawiania dĹşwiękĂłw od tak ni z gruszki ni z pietruszki, często osiąga to swĂłj efekt urozmaicenia, lecz nie zawsze. nie razi to zbytnio po uszach, ale właśnie jak powiedziałem… jest dziwne:)
Nie znam dokładnie wszystkich płyt Vadima, jednak muszę stanowczo stwierdzić, że jego najnowsze dzieło stanowczo różni się od tego co słyszałem od niego wcześniej. Tym razem rosyjski DJ uraczył nas bardzo oryginalnym i stylowym chillem i mimo, iż chillout ma pełnić funkcje muzyki tła, to wobec albumu Soundcatcher nie można pozostać obojętnym, spokojny rytm sprawia, że zatapiamy się w nim bez pamięci budząc się dopiero, gdy skończy się płyta.

1 Comment more...

by Johnny Tabasco on lut.08, 2007, under .masterpiece.

my master

3 Comments more...

.yeah.

by Johnny Tabasco on gru.18, 2006, under .masterpiece.

[youtube]3xbfFAYTN-g[/youtube]

screw fifty

fuck the game

she’s my new bitch!!

sława! \m/^^\m/

ps.prws dla Ira>:)

5 Comments more...

.Fisz.Emade.’Piątek.13′.

by Johnny Tabasco on gru.16, 2006, under .masterpiece.

Niedawno miała premiera nowej płyty zespołu Fisz i Emade zatytułowanej ‘Piątek 13′. Tym razem nasi rodzimi specjaliści od wolnego i chillowego hip hopu przyśpieszyli i zaserwowali nam kawał naprawdę dobrej muzyki.

Niedawno usłyszałem gdzieś w radiu podsumowanie roku pod względem muzycznym. Ktoś mądrze stwierdził, Ĺźe polscy wykonawcy nie robią złych płyt. Ich płyty są dobre, niektĂłre nawet bardzo dobre, ale nie rewolucyjne. JuĹź dawno fani ambitnej polskiej muzyki nie zostali uraczeni jakąś rewolucją, nie zostali zaskoczeni innowacyjnym stylem i zalani świeĹźością w ktĂłrej mogliby się kompać przez jakiś czas. Nowa płyta braci Wagielskich tworzących kolektyw ‘Tworzywo sztuczne’ nie jest, niestety, tą falą świeĹźości tak wyczekiwanej przez słuchaczy.

Aczkolwiek nie jest to płyta zła, wręcz przeciwnie, jest to płyta stojąca na bardzo wysokim poziomie, która zadowoli każdego fana braci z Warszawy, za pomocą czternastu kawałków, które stanowią całą zawartość płyty. Zacznijmy jednak od początku, czyli od pierwszego wrażenia, które jest bardzo pozytywne. Zaraz po rozpakowaniu płyty zaskoczyło mnie eleganckie opakowanie. Płytka nie siedzi w tanim opakowaniu z plastiku, tylko zapakowana jest w fachowe tekturowe etui. Jest też obowiązkowa książeczka, na której znajdziemy texty do wszystkich piosenek zapisanych na nośniku. Efekt jest czysto estetyczny, ale według mnie równie ważny co muzyka, każdy przecież lubi dostawać jakieś gratisy:)

Jak juĹź powiedziałem na początku na płycie ‘Piątek 13′ usłyszymy znacznie bardziej przyśpieszone rymy Fisza i rĂłwnie szybkie bity Emade. Najbardziej widoczne jest to chyba w kawałku ‘Goryl’, gdzie Fiszu atakuje wszystkich haters’Ăłw i udowadnia, Ĺźe ciągle potrafi być agresywny. Ponadto raper zawsze miał duĹźy dar do opowiadania historii w swoich piosenkach. I tym razem będziemy zostaliśmy uraczeni wspaniałymi historyjkami opowiedzianych z charakterystycznym dla niego cynicznym i prześmiewczym stylem. PrĂłcz opowiadań o męskich/Ĺźeńskich dziwkach i narkomanach Fisz dzieli się takĹźe swoimi obserwacjami świata i zmian jakie zachodzą w polskim społeczeństwie. Wszytko to oprawił Emade swoimi wyraĹşnie elektronicznym bitem.

Jedyne co mnie trochę denerwowało w tej płycie, to końcĂłwki niektĂłrych opowiastek fisza, ktĂłre były jakieś takie nijakie… Ĺźadnego wyraĹşnego morału, Ĺźadnej puenty. Trochę mi to przypominało akcje filmu ‘Hostel’; pierdu, pierdu, nic się nie dzieje, gdy tu nagle tut pierdut, akcja i koniec. Po przesłuchaniu takiej piosenki pozostaje pewien niedosyt wydaje mi się, Ĺźe moĹźna by niektĂłre kawałki lirycznie dopieścić.

Reasumując, najnowsze wydawnictwo Asfalt Rec. prezentuje bardzo wysoki poziom, jednak nie zmiata z powierzchni ziemi. Po tej płycie juĹź przed premierą spodziewano się wiele i Fisz Emade podołali wymaganiom. Jednak po co za kaĹźdym razem robić co raz lepiej to samo danie, skoro moĹźna poeksperymentować. MoĹźe przyszły rok będzie rokiem, ktĂłry wyraĹşnie będzie się róşnił od poprzednich, będzie rokiem od ktĂłrego zacznie się zupełnie coś nowego. Zobaczymy… albo nie.

6 Comments more...

No.to.recke.pierdykne.

by Johnny Tabasco on lis.21, 2006, under .masterpiece.

Snoop Dogg: The Blue Carpet Treatment

Biznes muzyczny powraca do korzeni. Coraz więcej artystĂłw hip hopowych dochodzi do wniosku, Ĺźe czas na powrĂłt oldschoolu. Albumy the Game’a, Mobb Deepa i właśnie opisywany przeze mnie najnowszy krążek Snoopa wyraĹşnie powracają do korzeni gangsta rapu.
W sumie raper z LA sam w sobie jest oldschoolem. W końcu to właśnie on wypromował wraz z Dr. Dre na cały świat gangsta rap z getta. Prawie każda jego płyta została okrzyknięta kultową, a i on sam cieszy się niepodważalnym autorytetem i szacunkiem ludzi z branży. Mimo jego poprzedni album Gangsta & Rytm: Masterpiece był bardzo komercyjny i skierowany dużo szerszego grona odbiorców, jednak jego niepowtarzalny powolny i leniwy flow sprawił, że płyta była stylowa, aczkolwiek nie tego się po nim spodziewałem.

Ale skupmy się na teraĹşniejszości. Kupując tę płytę otrzymujemy 21 kawałkĂłw wypełnionych gośćmi takimi jak: The Game, Nate Dogg, Dr. Dre, Ice Cube a takĹźe Damian Marley, Steve Wonder, Akon i wielu wielu innych! Wynikiem takiej mieszanki jest doskonałe połączenie hip hopu starej i nowej szkoły. PowrĂłt do czasĂłw The Chronic Dr. Dre moĹźemy usłyszeć w kawałkach takich jak ‘Ganbangin’ 101′, ‘Vato’ czy ‘LAX’, po to by w kawałkach takich jak ‘Get a Light’ w duecie z Damianem Marleyem czy ‘Candy’ przenieść się do współczesności w ktĂłrej rządzą ciężkie i mocne bity. Wynikiem takiego zabiegu są wyraĹşne skoki stylĂłw pomiędzy piosenkami, co dla niektĂłrych moĹźe być uciążliwe. Płytka zalatuje teĹź stylem, ktĂłry Snoop przedstawił w swojej poprzedniej płycie, czyli bardzo powolne i zwyczajnie nudne kawałki R&B (‘I wanna fuck you’ z Akonem, ktĂłrego po prostu nie znoszę)

Generalnie płyta przedstawia się bardzo dobrze. Jest w niej wszystko czego można by się spodziewać po Snoop Doggu. Jednakże uważam, że wydawnictwu na lepiej by wyszło popracowanie nad kilkoma dodatkowymi trackami i utworzenie 2 płytowego albumu podzielonego na oldschool i newschool. Mimo wszystko, polecam płytę każdemu fanowi hh i gangsta rapu, a duża ilość wielkich gości na pewno sprawiła, że wielki Snoop powrócił w wielkim stylu!

Moja ocena: 8/10

ps. proszę komentować także swoje odczucia dotyczące swoich odczuć co do technicznej strony recenzji, będę bardzo wdzięczny! prws!

3 Comments more...

Looking for something?

Use the form below to search the site:

Still not finding what you're looking for? Drop a comment on a post or contact us so we can take care of it!