Szpakblog

Author Archive

i don’t like my fuckin’ life

by Johnny Tabasco on lis.02, 2008, under .kminy.

Staram się™ i staram, ale niestety… Nie mam o czym pisać. To znaczy mam o czym pisać, ale nie chce bo:

1. Brak tematów, które chciał‚bym/mółgł‚bym skomentować‡.
2. W moim życiu dzieje się™ sporo nic nie wartego gówna. Czyli też nie ma się co produkować.

3. Rozleniwiłem się™ do tego stopnia, że zlepienie sensownego zdania sprawia mi fizyczny ból.

Krótko mówiąc kiła. Przyjechałem na weekend do Kielc i chyba pierwszy raz nie chce stąd wyjeżdżać‡. To chyba przez to, że dawno mnie tu nie było i pierwszy raz na spokojnie mogę™ spędzić tu pare dni. Stare ś›mieci to jednak stare ś›mieci – sentyment do nich pozostaje do końca życia.

Idę na spacer poszukać inspiracji.

10 Comments :, more...

rebirth process in progress

by Johnny Tabasco on cze.28, 2008, under Uncategorized

Nadchodzą… mroczne czasy. Świat wywraca się do góry nogami i nic nie będzie takie jak kiedyś›. Wszystkie problemy, które kumulowały się przez ten rok, teraz eksplodują mi prosto w twarz. Plany poszły do piachu. Wszystko się™ zmienia, wali i płonie, ale wiem, że na gruzach przeszłości powstanie coś› nowego, lepszego. Nie dam się™ złamać i nie ulegnę™ presji. Czuję™ się silny i brak konkretnych planów tylko mobilizuje mnie do pracy. Coś się™ wymyśli, są… przy mnie ludzie na których mogę™ polegać i wiem, że mnie nie zostawią. Zaczynam uczyć się życia, popełniał‚em błędy, ale nie odbieram tego jako porażki, a jako gorzką… lekcje egzystencji. Naważył‚em sobie piwa, które teraz muszę wypić‡, otrzeć usta i zacząć‡ samemu kierowa㇠swoim życiem. Koniec bycia zależnym od innych, koniec z postawą… ‘jakoś› to będzie’. Dwadzieścia lat zaj곂o mi zrozumienie, że sam jestem panem swojego losu, czuję™ się™ silny jak nigdy i wierzę, że może się™ udać. Zawsze si™ę bałem przyszłości i podkulałem ogon, gdy tylko na horyzoncie pojawiał‚y się™ problemy. Teraz jest inaczej, już się™ nie boją™. Wolę™ kurwa zdechnąć‡ z podniesioną gł‚ową, niż przez cał‚e życie by㇠pasożytem. Z pomocą… lub bez, uda się™. Wierze w te sł‚owa.

3 Comments :, , more...


.pomysł.

by Johnny Tabasco on kwi.07, 2008, under .pulp.fiction.

Typowy pią…tkowy wieczór. Jeden z tych momentów, gdy wydaję™ się™, że jest już po imprezie i nic nie jest w stanie odwróci㇠biegu wydarzeń„, gdy ni z gruszki ni z pietruszki spada z nieba doskonał‚a okazja na odroczenie powrotu do domu o ładnych parę™ godzin.

Ta okazja spadła z nieba, na sam środek toruńskiej starówki w postaci dwóch znajomych pana Rz.

Pan Rz wracał wraz z panem Sz do domu, gdy spotkali na swojej drodze dwóch znajomych pana Rz. Po krótkiej rozmowie, która przeistoczyła się w negocjacje o dołączenie do owych znajomych celem spożycia taniego, dobrego wina. Pan Sz – motywowany niepowtarzalną okazją… wypicia winka w doborowym towarzystwie – czym prędzej udał‚ się™ do cało‚nocnego sklepu monopolowego by zaopatrzy㇠się™ w odpowiednie zapasy. Jak zwykle o tak późnej porze sklep  wypeł‚niony był po brzegi wszelakiej maś›ci personami. Pan Sz nie lubił‚ stać w kolejce, tym bardziej, że duża ilość‡ obcych ludzi sprawiala, że czuł‚ się™ niepewnie i nieswojo. Czę™sto tłumaczył to wymyś›loną… kiedyś› przez kogoś› teorią…, którą… nazwał‚ ‘kompleksem wieśniaka’. Polegał‚a ona z grubsza na tym, że osobnikowi dotknię™temu tym kompleksem, wydaje się™, że wszyscy się™ na niego gapią…, obgadują… i mają w stosunku do niego wrogie zamiary. Taka sytuacja wywołuje u ‘wieśniaka’ reakcję™; zaczyna się™ zastanawia㇠nad swoim wyglą…dem, zadaje sobie z sekundy na sekundą™ coraz bardziej nerwowo pytanie czy jego ubranie jest w porządku, czy może ma rozsunię™ty rozporek albo ptasie gówno na klapie plaszcza. Wszystkie te wątpliwoś›ci wywł‚ują… brak pewnoś›ci siebie i strach. Strach przed odrzuceniem przez społ‚eczeń„stwo, strach który prowadzi do desperackiej potrzeby przypodobania się™ stadu i strach przed tym, że może nie pasowa㇠do stada, które mu tak imponuje. Pan Sz kupuje paczkę™ papierosów, dwa wina porzeczkowe, płaci gotówką… i opuszcza sklep. Przed sklepem zastaje dość‡ zaskakujący widok. Z trzech osób, które na niego czekał‚y nagle utworzył‚ się™ tłum o sile okoł‚o dwudziestu osób.

Był‚o ciepło, a wiatr delikatnie układał wł‚osy pana Sz. Doskonał‚a pogoda do picia na otwartym powietrzu.

cdn.

Notka: tekst jest moim dzieckiem, które spł‚odził‚em wraz z panią… Bezsennością…. Dał‚em mu na imię™ Pomysł. Jeś›li się™ Wam podoba, to nie zapakuje go do plastikowego worka i nie wrzucę™ do rzeki, a sprawię™, że bę™dzie rósł‚ i rósł‚.
Pozdrawiam:)

7 Comments :, , , , more...

.quake.3.arena.

by Johnny Tabasco on mar.06, 2008, under Uncategorized

Ja pierdole, to był szalony początek roku. Nigdy w Ĺźyciu nie wszedłem w nowy rok swojej egzystencji z takim rozpizgajem umysłowym. Wszystko przez studia i Ĺźycie bez smyczy, kagańca. Cały czas coś się dzieję, cały czas coś się zmienia i losowo obiera tor wydarzeń. Najlepsi Ĺźyciowi filozofowie cały czas pieprzą coś o stracie własnej toĹźsamości. Co oni mogą o tym wiedzieć?! W tym momencie moje Ĺźycie moĹźna porĂłwnać tylko do syfu w moim pokoju. Syf jest poniewaĹź nie mam czasu posprzątać. Cały czas coś robię lub nie mam siły na nic, wtedy leżę na plerach i wpatruję się w szarość ściany dopĂłki nie zasnę. jestem jak ten pokĂłj; zagracony, zapuszczony i pełen wszelkich osobliwości. Puste butelki, puszki, przepełnione popielniczki leżą na przemian z notatkami i książkami. Nic nie jest poukładane i nic nie jest na swoim miejscu. Na półce i ziemi leżą części od zepsutego komputera, szafa jest dla mnie pojęciem abstrakcyjnym. Takie jest teraz moje Ĺźycie… Syfiaste, ale własne. I za cholerę nie mam zamiaru opuszczać Torunia.

4 Comments more...

.x.mass.

by Johnny Tabasco on gru.24, 2007, under Uncategorized

Wypadałoby coś dzisiaj napisać… Jakieś Ĺźyczenia? Nie wiem czego mam Wam Ĺźyczyć, moĹźe tego byście wszyscy potrafili cieszyć się z Ĺźycia? Albo Ĺźebyście spędzili je w spokoju wraz z kochająca Was rodziną? Smacznego karpia? A moĹźe po prostu Ĺźyczyć Wam, aby te święta był po prostu wesołe? Nie wiem, czego oczekujecie od świąt, w kaĹźdym bądĹş razie sami doskonale wiecie czego sobie Ĺźyczyć. Pisanie tych Ĺźyczeń idzie mi jak budowa autostrad w Polsce. Powiem szczerze nie cieszę się z tych świąt, przygnębiają mnie. Nic nie jest jak dawniej. A moĹźe oszukuje sam siebie i wszystko jest tak jak zawsze, tylko ja sie zmieniłem? Dobre wytłumaczenie, uciekłem z Kielc z jakiegoś powodu, teraz wrĂłciłem i przekonałem się, Ĺźe nie mam juĹź po co tutaj wracać. Ale czy nie tego zawsze chciałem, nie o tym marzyłem?

ZrĂłbta mi prezent i kliknijcie w ten link;)

http://keido.myminicity.com/

3 Comments more...

.no.title.

by Johnny Tabasco on gru.13, 2007, under Uncategorized

Ludzie, proszę Was, nie pytajcie mnie kiedy nowy post. Po primo, jak to powiedziała swojego czasu WielkaZu ‘jeśli zaczniesz pisać bloga pod publikę, straci on sens i toĹźsamość’, nie pamiętam czy to dokładnie tak brzmiało, ale mniej więcej taki to miało wydĹşwięk. Po drugie primo, mam teraz niezły zapieprz i nawet na sraniu nie mogę się spokojnie skupić. To by było tyle…

A to dla tych co nie mają czego czytać. Filmik.

[youtube]UxNCpsIFLho[/youtube]

2 Comments more...

.santa.is.dead.baby.santa.is.dead.

by Johnny Tabasco on gru.06, 2007, under .pulp.fiction.

Ładny prezent mi chciał Cozzie zrobić na Mikołaja. Sprawdzam wczoraj bloga, a tu chuj, strona zablokowana. Krew odpłynęła mi z twarzy i mĂłzgu… Przed oczami pojawiła się wizja utraty wszystkich wpisĂłw jakie napisałem od ponad roku. Kurna, 8 listopada minął pierwszy rok od napisania pierwszej notki. Sporo się od tego wydarzyło. Chore fazy, przygody, kminy jakie zostały zapisane na tym blogu są naprawdę cenna pamiątką i wczorajszy dzień dobitnie mnie o tym uświadomił. Dlatego prośba do Coziejeja, pamiętaj o płaceniu rachunkĂłw bo urwę jaja!

No to przejdźmy do aktualności.

Pierwsze mikołajki, ktĂłre spędzam poza domem. Dzisiaj nikt nie podrzucił mi sweterka, ani innego uroczego prezentu od babci. Czasy się zmieniają, pozostaje mi tylko oglądanie się za siebie i wspominanie starych, dobry czasĂłw. Heh, nawet w zeszłym roku rzuciłem się na mikołajkowy prezent jak zboczeniec na kolekcję niemieckich filmĂłw porno. Nerwowe rozrywanie papieru, byle tylko dowiedzieć się co za niespodzianka czeka mnie tym razem. W sumie to tak z tą niespodzianką to nie do końca prawda, poniewaĹź najczęściej wiedziałem co dostane, ale cóş, zawsze pozostaje nadzieja na coś ekstra. A dzisiaj? Dzisiaj obudziłem się, zrobiłem sobie studencką jajecznicę, umyłem się, ubrałem się, sprawdziłem pocztę, forum, przygotowałem się do wyjścia i dopiero przy drzwiach zorientowałem się, Ĺźe dzisiaj jest 6 grudnia. WrĂłciłem się do pokoju i w nadziei, Ĺźe w ktĂłrymś kącie pokoju znajdę małą, owiniętą w ozdobny papier paczuszkę z naklejką na ktĂłrej widniałby napis ‘Od Mikołaja dla Karolka’. Niestety nic takiego nie miało miejsca, a zamiast prezentu dostrzegłem kupę ubrań i śmieci. Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz. W związku z tym, skoro Mikołaj się na mnie wypiął, sam zrobiłem sobie prezent i kupiłem sobie papierośnicę. I moĹźe piwko na wieczĂłr;)

5 Comments more...

.mic.check.

by Johnny Tabasco on gru.04, 2007, under Uncategorized

Dzisiaj krótko, bo jestem chory i czuję się chujowo.

http://www.enneagram.pl/

Mnie wyszła 3w4. Nie zgodzę się ze wszystkimi opisami, ale większość ma sens.
Dobranoc.

2 Comments more...

.mars.blues.

by Johnny Tabasco on gru.02, 2007, under .YT.files., .pulp.fiction.

Zastanawiam się czy opisywać to co działo się w weekend. Ok, niech będzie. Mam nadzieję, że zaspokoję pragnienie niektórych odwiedzających tą stronę. Nawaliłem się, ale nie się porzygałem i brzdąkałem sobie pół nocy na gitarze basowej. Siedziałem sobie na kanapie i z całych sił starałem się zagrać coś prostego i miłego dla ucha. Nie powiem czy coś wymyśliłem, ponieważ sam nie pamiętam ani jednego dźwięku. To było na tyle weekendowych szaleństw.
Kultura: Jestem w trakcie oglądania anime Cowboy Bebop. Serial opowiada historię Spike’a, galaktycznego łowcy nagrĂłd, ktĂłry wraz ze swoją dość specyficzną załogą stara się zarobić kasę gamoając za ściganymi po całym układzie słonecznym. Warto zapoznać się z tą pozycją głównie ze względu na muzykę, ktĂłra buduje fantastyczny klimat mrocznego, aczkolwiek nie pozbawionego zalet kosmosu. Rok produkcji to 1998, czyli brak jakiś specjalnych efektĂłw komputerowych i innego gĂłwna, mimo to animacja oraz reĹźyseria stoi na bardzo wysokim poziomie. Jeśli chodzi o fabułę to jest zły brat bliĹşniak i zmutowany grzyb z lodĂłwki, ktĂłry stara się uśmiercić załogę statku Bebop. Sporo śmiechu i starego dobrego kina sensacyjnego. A wszystko to w klimatach jazzu i bluesa.

Czas na teledyski. Owszem byłem na maxa offowym dzieciakiem i w ogóle byłem (jestem?) cool. Niestety, zawodowcom także zdarzają się wpadki. Oto klika wideoklipów, którymi się jarałem w dzieciństwie, a o których chciałbym zapomnieć;):

[youtube]dIc0kZ_obwc&feature=related[/youtube]

Captain Jack – Hey Captain Jack

Straszny hardcore. Te organki, tłusty bicik, no i oczywiście Captain Jack. Żal.pl.

[youtube]cOrc37wNUqU[/youtube]

Mr. President – Coco Jambo

Niech mnie drzwi przytrzasną, ale ja naprawdę przy tym szalałem na dyskotekach… w podstawĂłwce. PrĂłbowałem nawet nauczyć się partii wokalnych tego kolesia, niestety bariera językowa okazała się zbyt trudna do sforsowania. Znałem za to tekst tej panienki _^_”

[youtube]mL2UsAbI1hg[/youtube]

Eiffel 65 – Blue

Jezusie Nazaretański, jak zrozumiałem o czym Ci kolesie nawijają to miałem ochotę na oczyszczenie siebie poprzez ofiarę z dziewicy i paczki paluszkĂłw. Syf jakich mało, ale cóş… młody, głupi byłem.

[youtube]ycVfZuhTukY[/youtube]

Gigi D’Agostino – BlaBlaBla

Bla Bla Bla Bla Bla Bla Bla Bla

kurwa, jutro poniedziałek.

3 Comments more...

Looking for something?

Use the form below to search the site:

Still not finding what you're looking for? Drop a comment on a post or contact us so we can take care of it!