Szpakblog

.minutes.to.midnight.

by Johnny Tabasco on wrz.09, 2007, under Uncategorized

Ha! Kolejny fajny zespół, ktĂłry postanowił zerwać ze swoją przeszłością i ukierunkować swoją twĂłrczość w zgubnym dla siebie kierunku. Linkin Park postanowiło definitywnie zerwać ze swoim nie modnym juĹź nu metalowym wizerunkiem i pokazać, Ĺźe są prawdziwymi rockmenami! Jak powiedzieli, tak zrobili. Przywdziali więc skĂłrzane kurtały, zatrudnili najlepszego rockowego producenta Ricka Rubina (współpracował między innymi z Red Hotami i Metallicą) i wparowali do studia by nagrać album, ktĂłry sprawi, Ĺźe stwardnieją nam sutki a lodowce zaczną się szybciej topić. Co im z tego wyszło? Osobiście wole ‘Meteorę’…

Na pewno nie moĹźna im zarzucić, Ĺźe puszczają słowa na wiatr, poniewaĹź róşnica pomiędzy Minutes to Midnight a pozostałymi albumami LP jest jak między Dodą a Anną Marią Jopek. Czy wyszło im to na dobre, ciężko określić. Linkin Park podobało mi się głównie dlatego, Ĺźe ich albumy wypełnione po brzegi były energią, złością i dzikością. Te wściekłe skrecze Hana, riffy i wrzaski Chestera naprawdę pomagały wyładować negatywną energię. W MtM tego brakuje, teraz LP gra fajnego, miejscami podchodzącego pod metal, rocka. Energię poprzednich albumĂłw posiada tylko jeden kawałek, Bleed it out. To trochę za mało zwaĹźywszy na fakt, Ĺźe reszta albumu składającego się z 12 kawałkĂłw, wypełniona jest w większości mdłymi balladami o miłości i… Bogu . Mike Shinoda stracił rolę frontmana i ograniczył się do roli klawiszowca udzielając się w trzech kawałkach z czego w jednym śpiewa razem z Chesterem, ktĂłry swoim dobrym wokalem zdominował album. Skreczy nie uświadczymy wcale, nie licząc ‘What I’ve done’.

Bym zapomniał. Linkin Park zapowiadało, Ĺźe ich nowy album będzie bardzie mroczny i cięższy od poprzednich, a teksty duĹźo dojrzalsze. Ucieszyło mnie to, poniewaĹź to właśnie przez infantylne teksty zaprzestałem słuchania tego zespołu. Po przesłuchaniu albumu spotkało mnie jednak kolejne rozczarowanie. Mimo, iĹź na pudełku świeci naklejka informująca, Ĺźe płyta zawiera teksty nie przeznaczone dla dzieci, co według mnie jest całkowicie zbędne i czysto marketingowe posunięcie. Znaczek pojawił się na opakowaniu tylko dlatego poniewaĹź na całej płycie pojawia się moĹźe z 4 razy słowo ‘fuck’… Ĺźadnych ciężkich, psychodelicznych czy brutalnych tekstĂłw tutaj nie uświadczymy. Generalnie wszystko cały czas kręci się wokół pretensjonalnych tekstĂłw o miłości. Mało ambitne i porywające.

Kiedy dorwałem do łapek album ‘Meteora’ piałem z zachwytu. MtM mnie juĹź nie zachwyciło, LP zamiast przodować w dziedzinie nu metalu wraz z Kornem postanowiło zostać przecietnym rockowym zespołem niczym nie wybijającym się ponad przeciętność. Z tą róşnicą, Ĺźe LP posiada armię fanatycznych fanĂłw, ktĂłra zawsze kupi ich muzykę…

Bez skrupułów 5/10


4 Comments for this entry

  • Rudi

    Japa kapciu z tym FAJNY. specjalnie to zrobiles mendo ?

    zauwazylem Szpaqu ze po okresie PARTY LIKE A ROCK STAR ( nawiazujac do tego, co wypociles, ewentualnie wysrales ) zaczales ponownie pisac. Pisz dziecko pisz, tylko prosze, zrecenzuj cos Behemota. Chcialbym, zebys skupil sie przedewszystkim na analizie tekstu ;)

    A ta plyta nie podoba Ci sie przez to, ze spiewaja o Bogu! przeswietlilem twoj mozg na wylot !

  • Johnny Tabasco

    no bo to je fajna recenzja:P

  • Harry

    Heh, jak dla mnie to raczej pop-rock jest :/. Niesamowicie zawiedziony jestem ta plyta jako wielki fan LP, choc nie mowie, ze jest zla. Jest inna. Ale ta innosc nie wyszla na dobre. Szkoda troche przodownikow dawniejszej sceny nu-metalowej.

  • monika

    no cóş…

    szpaqu muszę się z Tobą zgodzić,osobiście rownież wolę wcześniejsze płyty LP jak np.Hybrid Theory, Meteora też jest spoko,ale ta pierwsza moim zdanie jest najlepsza:)ostatnia poprostu mnie zawiodła:(
    bardzo dobry tekst:)
    szalom:)

Leave a Reply

Looking for something?

Use the form below to search the site:

Still not finding what you're looking for? Drop a comment on a post or contact us so we can take care of it!