.park.
by Johnny Tabasco on lip.02, 2007, under Uncategorized
Tekst napisany pare dni temu, nie mialem czasu przepisac. Przepraszam za brak polskich znakow, ale u siostry nie ma polskiej klawiatury.
 ¤¤¤¤
Zabrali. Barbarzyncy. W zeszlym roku, kiedy bylem Luxemburgu bylo pewne miejsce. Miejsce magiczne, w ktorym zawsze odnajdowalem spokoj i ukojenie dla mojej niespokojnej w tamtym okresie duszy. Dzisiaj juz go nie ma, a przynajmniej zabrane zostalo z niego wszystko, co przemienialo go w swiat Alicji z krainy czarow. Mowa o maltukim parku, niedaleko centrum miasta, ktory w zeszlym roku zostal przemieniony w pelne dziwactw, osobliwe muzem sztuki nowoczesnej. Moje pierwsze doswiadczenie z tym miejscem bylo iscie mistyczne. Piekny zielony park zostal opanowany przez owoce pracy najbardziej porytych i szalonych artystow jakie widzialem. Nie bede opisywal rzezb, ani samego parku poniewaz zaden opis nie odzwierciedli tego co tam i widzialem. Wazne sa uczucia jakie towarzyszyly mi podczas zwiedzania tego miejsca. Zapadalem wtedy w blogi stan lekkosci. Ciekawosc i chec odkrycia kolejnych tajemnic parku doprowadzila mnie do jego najmniejszych zakamarkow. I wszedzie czekala mnie niespodzianka w postaci intrygujacej lub zastanawiajaco niepokojacej rzezby czy eksponatu.
Ze swieczka szukac drugiego takiego miejsca, ktore sklanialoby mnie do tak intensywnej refleksji i zastanowienia. Jedyne co po nim pozostalo to drzewa, spiewajace ptaki, sciezki pozbawione lawek i puste miejca gdzie jeszcze niedawno staly moje ulubione dziwadla. Nie ma juz uwalonych na kupe wozkow sklepowych, czy kolorowych zelaznych belek wesolo zwisajacych z drzew. Zniknely tez abstrakcyjne rzezby ozdabiajace sciezki parku. A szkoda, poniewaz to bylo magiczne miejsce do ktorego chcialbym powrocic jeszcze raz. Chcialbym jeszcze raz usiasc na miekkiej trawie by moc zatracic sie w swiecie wyobrazni i fantazji, zapalic papierosa i usmiechac sie do wszystkiego… tuz obok tabliczki z napisem ‘My home is my Castle’… by jeszcze raz poczuc, ze jest na swiecie miejsce, ktore nie przytlaczaloby mnie swoim ogromem. Niczym eksponat, sie w ten zadziwiajaco uporzadkowany chaos. Teraz siedze tutaj sam, niczym statua posrod drzew i tesknie za moimi dziwadlami, ktore swoim towarzystwem dostarczaly mi tyle pociechy i radosci posrod miejskiego zgielku i halasu.
ps. jest nadzieja, ze od 4 lipca wystawa zacznie sie na nowo:))

Lipiec 3rd, 2007 on 3:27 pm
co ty ĹźeĹ szpaq odjeboĹ?
Lipiec 11th, 2007 on 8:25 am
O_o Rudi Ty ignorancie!!:)
Lipiec 12th, 2007 on 2:17 pm
Nie mam jak do Ciebie napisaÄ. To piszÄ tutaj, sprawdĹş to, tylko siÄ nie posikaj: http://www.greenfestival.pl